Zaczęłam biec, ale w szpilkach nie za bardzo się dało. W oczach miałam łzy. Dlaczego to zrobił? Przecież zależy mu na Belli. A może nie? Nie wieże w to co się przed chwilą stało, to niemożliwe. Gdyby ktoś nas zobaczył Bella by mnie znienawidziła.Nagle usłyszałam, że ktoś za mną biegnie.
-Zaczekaj!-zawołał Lou[ niestety]róć
-Czego?-zapytałam, ukrywając zdenerwowanie.
-Ja..-zaczął, ale mu przerwałam
-Przestań, wiem"przepraszam to się więcej nie powtórzy"nie ma sprawy-powiedziałam odwróciłam się i ruszyłam w kierunku budynku gdzie była impreza.
-Daj mi dokończyć-powiedział, ale ja się nie zatrzymywałam.
-Błagam!!-zawołał
-Dobra-powiedziałam i odwróciła się do niego.
-Ja,wiem nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Ale nie mogłem się powstrzymać-powiedział- Może myślisz, że kocham Belle, ale, tak jest dla mnie ważna, ale to nie jest miłość-wydusił
-Ty nic nie rozumiesz, lubię Belle ja nie mogę jej tego zrobić, a tak w ogóle, czy ty coś w ogóle do mnie czujesz? Czy jestem zabawką na dzisiejszą imprezę?-zapytałam
-Wiem, że coś do ciebie czuję, ale nie wiem co.-odpowiedział szczerze, w oczach znów pojawiły mi się łzy, które przedtem starałam się ukryć.Czułam jak spływają mi po policzkach.
-A ty czujesz coś do mnie?- zapytał.
Nie mogłam mu powiedzieć, że strasznie go kocham, że chciałam go jeszcze raz pocałować i nie przestawać, że chciałam żeby kochał mnie tak jak ja jego itak po prostu, żeby przy mnie był.
Zamiast tego odpowiedziałam:
-Nie wiem.
Pogłaskał mnie po policzku, ocierając łzy.
-To dlaczego płaczesz?-zapytał
-Czuję się fatalnie, to nie powinno się wydarzyć. Powinieneś wrócić do Belli.-powiedziałam, ale on zbliżył się niebezpiecznie do mojej twarzy i znów próbował mnie pocałować. Nie!! -pomyślałam- Nie możesz zdradzić przyjaciółki.I odsunęłam się.
-Proszę, nie rób mi tego.-powiedział i znów się zbliżył.
-To ja cie proszę. Nie kochasz mnie, po co to robisz?-zapytałam, byleby tylko mnie nie pocałował.
-Ja jeszcze dziś zerwę z Bellą- powiedział
-Nie!-krzyknęłam- wróćmy tam i zapomnijmy o tym co się stało.-powiedziałam
-Gdyby się nas pytali gdzie byliśmy, powiemy prawdę: źle się poczułam i poszliśmy się przejść.
-Jasne.-powiedział. Wyraźnie posmutniał.
Gdy weszliśmy na salę, zauważyłam, Zayn i Jess już wrócili. Siedzieli przy stole i się śmiali, pewnie Jessi powiedziała jakiś żart, wszyscy wiemy, że jest mistrzynią kawałów. Harry i Diana tańczyli, buli już nie źle wstawieni.Liam, Niall i Bella też o czymś gadali.Lou ruszył w ich kierunku, a ja poszłam do stołu z przekąskami. Kelner podał mi szampana, nawet nie wiem kiedy podszedł do mnie Liam i poprosił do tańca.Oczywiście zgodziłam się.
-Gdzie byłaś?-zapytał
-Na spacerze z Lou, źle się poczułam, pomógł mi... ale już wszystko dobrze-tłumaczyłam się, gdy widziałam jego zatroskaną minę.
-Mogłaś mnie poprosić-powiedział
-Wiesz, właśnie z nim rozmawiałam.... nie muszę ci się tłumaczyć!-podniosłam głos
-Masz racje, przepraszam-przyznał
Gdy piosenka skończyła się podszedł do nas Louis.
-Mogę poprosić do tańca?-zapytał mnie
Spojrzałam na Liama, miałam nadzieję, że się nie zgodzi, ale on powiedział
-Jasne-i poszedł poprosić do tańca Belle.
-Musisz to robić?-zapytałam
-Nie wiem o czym mówisz-odpowiedział
Żeby tego było mało, zaczęła lecieć powolna piosenka. Miałam tego serdecznie dość.
-Wiesz, ja pojadę już do domu-powiedziałam i ruszyłam pożegnać się z przyjaciółmi.
Gdy wychodziłam pod schodami stał Lou i otworzył mi drzwi do limuzyny.
-Dziękuję-powiedziałam.
Gdy usiałam, chciałam zamknąć drzwi, ale Lou powiedział
-Odwiozę cię
-Nie! W takim razie ja się przejdę- powiedziałam i chciałam wysiąść. Ale on szybko wsiadł i powiedział do kierowcy.
-Proszę jechać-
-Dlaczego jesteś uparty?-zapytałam
-Nie, to ty jesteś uparta-odpowiedział
-Gdzie my w ogóle jedziemy?!?!
-Do... niespodzianka-odpowiedział
-Nie, źle się czuję, chcę wracać do domu-marudziłam
- No, dobrze, niespodzianka poczeka do jutra-odpowiedział i podał kierowcy mój adres.
Gdy podjechaliśmy pod apartament, szybko wysiadłam i ruszyłam do drzwi. Zaczęłam szukać kluczy w torebce. Jak na złość nie potrafiłam ich znaleźć.
-Nie masz kluczy?-zapytał Lou, jak ja się wystraszyłam. Myślałam, że już odjechał
-Ale mnie wystraszyłeś-powiedziałam
-No chyba nie myślałaś, że cię tu zostawię?-powiedział
-Tak, miałam taką nadzieję-powiedziałam, nareszcie znalazłam klucze i otworzyłam drzwi
-Ale wpuścisz mnie prawda?-zapytał-Limuzyna już odjechała
-To zamów sobie taksówkę-odpowiedziałam. Chciałam zamknąć drzwi, ale mi nie pozwolił.
-Proszę porozmawiajmy , wpuść mnie błagam!
-Zauważą, że cię nie ma i zaczną coś podejrzewać, wracaj na imprezę-powiedziałam
-Daj mi 10 min- nie ustępował
-10 min i ani chwili dłużej-powiedziałam i weszliśmy do środka.
Wiem nudy, ale nie mam pomysłu. Sorrki <3
Jeżeli piszecie blogi, dajcie linki, chętnie poczytam.
Głupia jesteś <333 Nudnyy to ty chyba coś tego nie czytałaś !! Boski !!! ;***
OdpowiedzUsuń