Deszcz padał coraz mocniej, byłam cała mokra. Odsunęłam się od Liama i zapytałam
-Może wejdziemy do środka?
-A może pojedziemy do ciebie?-zapytał
-Tylko bez skojarzeń!-powiedziałam i odwróciłam się w stronę domu ,w oknie zobaczyłam Louisa. Ciekawe co teraz sobie myśli?
-Pójdę po kluczyki-powiedział Liam i wszedł do środka.
W tym czasie poszedł do mnie Lou.
-Tak myślałem , jesteś zwykłą szmatą!-powiedział . O nie, taki huj nie będzie mnie obrażał!- pomyślałam sobie w duchu. Miałam wielką ochotę przywalić mu w ryja, ale się powstrzymałam. Ciekawe jak to jest wczoraj się całowaliśmy, a dzisiaj się nawzajem obrażamy.
-Co ja ci zrobiłam?-zapytałam oburzona
-A to robiłaś przed chwilą? No, to masz odpowiedź
-Przestań!!!! Bo to nie ja tylko ty masz dziewczynę z, którą niby zerwałeś! To ty się mną wczoraj bawiłeś!!! To ty działałeś na dwa fronty!-wykrzyczałam [chociaż to ostatnie mnie też się trochę tyczy], czułam jak łzy spływają mi po policzkach.
-Ja..-zaczął
-To ja powinnam mieć ci to za złe-powiedziałam
-Ale ona naprawdę tak mówiła, ale dzisiaj twierdzi, że nic nie pamięta-powiedział- nawet nie wiesz jaki jestem wściekły.
-I co z tego, ja ci niczego złego nie zrobiła, nie obraziłam cię
-Nie mogłem na was patrzeć-przyznał
-Nikt ci nie kazał.
-Wiem, ale.... przepraszam
-Lepiej będzie jak zapomnimy o wszystkim-powiedziałam-o wszystkim-podkreśliłam
-Nie, nie mogę i nie chcę zapomnieć! Nie rozumiesz?
-Co mam zrozumieć?-zapytałam-Masz dziewczynę co tu rozumieć?
-Ja cię kocham!-wykrzyczał
-Tak? Zależy ci na takiej szmacie jak ja?-zapytałam udając zaskoczoną-Myślisz, że ci uwierzę?
-Przepraszam, poniosło mnie nie powinienem był o tobie tak mówić, ale ja jestem o ciebie po prostu zazdrosny-przyznał
-Błagam cię!! Nie kłam więcej i tak ci już nigdy nie uwierzę- powiedziałam
-Musisz mi uwierzyć! Na tym polega miłość
-Co???Jaka miłość??-zapytałam i ruszyła do garażu nie chciałam słyszeć odpowiedzi miałam go nadzwyczajnie w świecie dość. Lou biegł za mną. Gdy mnie dogonił, złapał mnie za rękę i przyciągnął mnie do siebie, otarł łzy które ciągle spływały po moim policzku. Byłam totalnie przemoczona, zmęczona, miałam go i tej chorej sytuacji dość!!! Wyrwałam mu się.
-Nie! Zostaw mnie w spokoju!!!- krzyknęłam, wtedy usłyszałam kroki Liama.
-Idź już Liam idzie-powiedziałam
-Nie nie zostawię tak tego, wszystko mu powiem-powiedział
-Nie, błagam, zależy mi na nim nie krzywdź go, ja go kocham-powiedziałam
Zrobił zaskoczoną minę.
-Co?-zapytał
-Kocham was obu, błagam nic mu nie mów, jeszcze dziś mu wszystko powiem-obiecałam-porozmawiamy o tym jutro okej?-zapytała, mając nadzieję, że się zgodzi
-No-powiedział, ale wyraźnie posmutniał.Odszedł.
-Jedziemy?-zapytałam Liama, który właśnie otworzył garaż
-Jasne-powiedział uradowany.
W drodze do domu milczałam. Myślałam o wydarzeniach wczorajszego wieczoru i dzisiejszego dnia. Co ja narobiłam?
-wszystko w porządku?-zapytał jak zawsze zatroskany Liam Nie mogę go zranić zawsze był wobec mnie w porządku.Może na to nie wygląda, ale zależy mi na min.
-Tak- odpowiedziałam, w tym czasie dojechaliśmy do domu. Gdy weszliśmy do środka, nie miałam już siły po prostu się rozpłakałam.
-Co się stało?-zapytał
-Przytul mnie-powiedziałam, a on szybko podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił.Był taki kochany!!! A ja co? mam go zranić???!!!
-Jestem okropna-powiedziałam przez łzy
-Przestań!Powiedz co się stał-poprosił.
-Zakochałam się -przyznałam- i to w dodatku w dwóch chłopakach-powiedziałam i jeszcze bardziej się rozpłakałam.
Super.!!!! Kocham twojego bloga.!! <3 dawaj nexta
OdpowiedzUsuń