Impreza była udana. Około 12 każdy udali się do siebie.
Rano wstałam o... a przepraszam wstałam popołudniu. Założyłam na siebie TO. I poszłam do kuchni. Diana jadła śniadanie, była bardzo podekscytowana.
-Hej1-przywitała mnie uradowana.
-Cześć! Stało się coś?-zapytałam
-Nie, a miało?
-Jesteś bardzo no nie wiem... szczęśliwa- stwierdziłam
-Aż tak widac?-zapytała zaskoczona. Ciekawe co mogło się wydarzyć?-pomyślałam. Keszczenigdy nie wiedziałam jej takiej.
-Dziewczyno ty po prostu błyszczysz!-powiedziałam- Dowiem sie co się stało?
-Tak, Harry zaprosił mnie dzisiaj na uroczysta kolację, powiedział, że to coś ważnego!!!
-Strasznie się cieszę-powiedziałam i mocno ją przytuliłam.
-Ja też
-Dobra idę się ubrać, jadę na zakupy!!
-Ja zajem śniadanie-powiedziałam.
Po chwili wróciła na sobie miała TO.
-Wyglądasz kwitnąco!-zawołałam
-Tak się też czuję-przyznała.
-Udanych zakupów!-krzyknęłam za nią.
-Narka!-zawołała za mną
-Pa!
Powoli zjadłam śniadanie, pozmywałam naczynia i poszłam do siebie.
Po chwili zadzwonił mój telefon- Louis.
-Tak?
-Powiedziałem Belli, że się w tobie zakochałem-powiedział
-Co?!?!-krzyknęłam przerażona.-Coś ty najlepszego zrobił?!?!-nie wierzyłam własnym uszom. Bella mnie znienawidzi, to koniec, teraz Liam się o wszystkim dowie,to mój koniec.
-Nie mogłem dłużej. Kocham cię,chcę byc z tobą.
-Ale obiecałeś, że zostawisz mnie w spokoju!!!-byłam wściekła. Miałam ochotę kogoś uderzyć. Wszystko się we mnie gotowało.
-Wiem, aleja nie wytrzymam bez ciebie ani chwili dłużej, jeżeli dzisiaj nie powiesz o wszystkim Liamowi, ja to zrobię!!!
-Ja go kocham-powiedziałam
-A co czujesz do mnie? Myślisz, że jest mi z tym dobrze??-pytał
-Nie, ale.... mam dość wracam do Polski, chcę o was jak najszybciej zapomnieć!-krzyknęłam i rozłączyłam się. Szybko wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Podbiegłam do drzwi i otworzyłam je.
-Hej kotku!-przywitał mnie Liam.
-Cześć!
-Coś się stało?-zapytał jak zawsze zatroskany
-Wracam do Polski!-krzyknęłam i zamknęłam mu drzwi przed nosem. Nie wiedziałam co robić kocham Liama i Louisa, nie chcę żadnego z nich zranić. Najlepiej będzie jeśli zniknę raz na zawsze.
-Kochanie, co się stało? Porozmawiaj ze mną, proszę. Nie możesz mnie zostawić!!!-Krzyczał
-Zostaw mnie, nie chcę cię widzieć!
-Proszę, będę tu stał tak długo, aż mi otwirzysz-powiedział
-To życzę miłego dnia!-zawołałam i ruszyłam do sypialni dokończyć pakowanie.
Miałam serdecznie dość, ale muszę zaczekać na Dianę i wszystko wyjaśnić.
środa, 25 lipca 2012
niedziela, 1 lipca 2012
Rozdział 10
Gdy wróciłam do salonu Diana i Harry przygotowywali coś do jedzenia.
-Pomóc wam?-zapytałam
-Nie, musimy porozmawiać-powiedziała Diana i pociągnęła mnie za rękę. Gdy weszłyśmy do pokoju zapytała:
-Co ty wyprawiasz?
-Ale o co ci chodzi?-zapytałam zdziwiona
-Pamiętasz, mówiłaś mi, że nie zależy ci na Liamie- wypomniała mi
-Wiem, bo wtedy tak myślałam-przyznałam
-A co się wydarzyło pomiędzy tobą a Louisem?-dręczyła mnie
-Co??? O czym ty mówisz??-zapytałam zaskoczona, mam nadzieję, że niczego nie podejrzewa
-Gdy szedł porozmawiać z Bellą, to ty szybko wybiegłaś,Gdy Lou się zorientował był smutny. Wybiegł za tobą, a potem wrócił nieźle wkurzony. Co jest grane?-zapytała. Nie chciałam jej okłamywać, ale co mogłam zrobić? Przyznam się jej tak będzie najlepiej.
-Dobra, powiem ci, ale obiecaj, że nikomu nie powiesz?
-Obiecuję-powiedziała
-Sprawa wygląda tak: na tej imprezie całowałam się z Louisem, potem on odwiózł mnie do domu i powiedział mi, że Bella, go nie kocha, bo podobno z nią rozmawiał po tym naszym pocałunku. Znów się pocałowaliśmy. Gdy przyszliśmy do domu direction ona jakby nigdy nic podeszła do niego i sama widziałaś. wkurzyłam się, wybiegła, Liam za mną. Wiem to dziwne, ale zależy mi na oby dwóch. Całowaliśmy się i zostaliśmy parą.
-Wow, trochę to skąplikowane.-przyznał- Ale chodzi mi o to, żebyś ich nie skrzywdziła
-Myślisz, że ja chcę ich skrzywdzić?-zapytałam
-No w sumie to nie
-Dobra chodźmy zaraz reszta przyjdzie-powiedziałam
-A co z Louisem?-zapytała
-No przed chwilą do niego dzwoniłam, umówiliśmy się, że zapomnimy o wszystkim-powiedziałam i ruszyłam do salonu.
Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Odtworzę!-zawołałam
-Hej!-przywitałam wszystkich
Pierwszy wszedł Liam i mocno mnie pocałował. Następnie Jessi, która miała na sobie TO .
Później Lou i Bella- ubrana TAK. Naprawdę śliczna z nich para. No cała reszta czyli Zayn i Niall.
-Hej, piękna-przywitał mnie Horan
-Hej, piękny-odpowiedziałam
-Będę zazdrosny-powiedział Liam.
-Dobra to ja sobie pójdę-powiedział Niall.
-Jessi!!-zawołałam
-Tak?-zapytała
-Możemy porozmawiać?
-Jasne-opowiedziała i poszłyśmy do mojej sypialni.
-Tak w ogóle jak się czujesz?-zapytałam
-Wiesz, jak to sobie wszystko przemyślałam, wyszło na to, że my się ze sobą tylko męczyliśmy-przyznał-To nie była miłość, tylko przyzwyczajenie
-Wiesz, może tego nie pokazywałam, ale martwiał się o ciebie
Niepotrzebnie powiedziała i przytuliła mnie.
-Nie wiedziałam, że masz ochotę na Liama.- powiedziała
-wiesz do wczoraj sama tego nie wiedziałam-powiedziałam i obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Dobra chodźmy, bo zaczną nas szukać-powiedziała i wróciłyśmy do reszty gości.
-Pomóc wam?-zapytałam
-Nie, musimy porozmawiać-powiedziała Diana i pociągnęła mnie za rękę. Gdy weszłyśmy do pokoju zapytała:
-Co ty wyprawiasz?
-Ale o co ci chodzi?-zapytałam zdziwiona
-Pamiętasz, mówiłaś mi, że nie zależy ci na Liamie- wypomniała mi
-Wiem, bo wtedy tak myślałam-przyznałam
-A co się wydarzyło pomiędzy tobą a Louisem?-dręczyła mnie
-Co??? O czym ty mówisz??-zapytałam zaskoczona, mam nadzieję, że niczego nie podejrzewa
-Gdy szedł porozmawiać z Bellą, to ty szybko wybiegłaś,Gdy Lou się zorientował był smutny. Wybiegł za tobą, a potem wrócił nieźle wkurzony. Co jest grane?-zapytała. Nie chciałam jej okłamywać, ale co mogłam zrobić? Przyznam się jej tak będzie najlepiej.
-Dobra, powiem ci, ale obiecaj, że nikomu nie powiesz?
-Obiecuję-powiedziała
-Sprawa wygląda tak: na tej imprezie całowałam się z Louisem, potem on odwiózł mnie do domu i powiedział mi, że Bella, go nie kocha, bo podobno z nią rozmawiał po tym naszym pocałunku. Znów się pocałowaliśmy. Gdy przyszliśmy do domu direction ona jakby nigdy nic podeszła do niego i sama widziałaś. wkurzyłam się, wybiegła, Liam za mną. Wiem to dziwne, ale zależy mi na oby dwóch. Całowaliśmy się i zostaliśmy parą.
-Wow, trochę to skąplikowane.-przyznał- Ale chodzi mi o to, żebyś ich nie skrzywdziła
-Myślisz, że ja chcę ich skrzywdzić?-zapytałam
-No w sumie to nie
-Dobra chodźmy zaraz reszta przyjdzie-powiedziałam
-A co z Louisem?-zapytała
-No przed chwilą do niego dzwoniłam, umówiliśmy się, że zapomnimy o wszystkim-powiedziałam i ruszyłam do salonu.
Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Odtworzę!-zawołałam
-Hej!-przywitałam wszystkich
Pierwszy wszedł Liam i mocno mnie pocałował. Następnie Jessi, która miała na sobie TO .
Później Lou i Bella- ubrana TAK. Naprawdę śliczna z nich para. No cała reszta czyli Zayn i Niall.
-Hej, piękna-przywitał mnie Horan
-Hej, piękny-odpowiedziałam
-Będę zazdrosny-powiedział Liam.
-Dobra to ja sobie pójdę-powiedział Niall.
-Jessi!!-zawołałam
-Tak?-zapytała
-Możemy porozmawiać?
-Jasne-opowiedziała i poszłyśmy do mojej sypialni.
-Tak w ogóle jak się czujesz?-zapytałam
-Wiesz, jak to sobie wszystko przemyślałam, wyszło na to, że my się ze sobą tylko męczyliśmy-przyznał-To nie była miłość, tylko przyzwyczajenie
-Wiesz, może tego nie pokazywałam, ale martwiał się o ciebie
Niepotrzebnie powiedziała i przytuliła mnie.
-Nie wiedziałam, że masz ochotę na Liama.- powiedziała
-wiesz do wczoraj sama tego nie wiedziałam-powiedziałam i obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
-Dobra chodźmy, bo zaczną nas szukać-powiedziała i wróciłyśmy do reszty gości.
środa, 27 czerwca 2012
Rozdział 9
Liama totalnie zatkało. Zrozumiałam, że bardzo go zraniłam, musiałam naprawić szkody, a jedynym sposobem było przyznanie się, że to także na nim mi zależy.
-Jednym z nich jesteś... ty-przyznałam
-Ja też cię kocham-powiedział
-Ale ten drugi...-zaczęłam- ja nie chcę cię zranić.
-Cii!! Daj mi szansę, a zapomnisz o nim. Obiecuję.-powiedział
-Nie jesteś na mnie zły?-zapytałam
Nie mam o co-powiedział i mnie pocałował. Bardzo tego potrzebowałam. Jak nigdy przedtem. Jestem dla niego ważna, powinnam się na nim skupić, a nie na Louisie. Liam jest taki kochany!!Odsunęłam się na chwilę by zaczerpnąć powietrza.Popatrzyliśmy sobie w oczy. Wtedy zorientowałam się, że jestem cała mokara.
-Pójdę się przebrać-powiedziałam
-A może gdzieś wyjdziemy?-zaproponował
-Wolałabym spędzić ten wieczór z tobą tutaj-powiedziałm i zrobiłam słodka minkę
-No dobrze-powiedział
Szybko poszłam do pokoju i przebrałam się w piżamę. Weszłam do kuchni, a tam czeka na mnie z kolacją.
-Oj, a ja się w piżamę ubrałam-powiedziałam zawstydzona
-Mi to odpowiada-powiedział, no tak jakiemu chłopakowi nie odpowiadała krótka, atłasowa sukienka.
-Na co masz ochotę?-zapytał
-NA wszystko-odpowiedziałam i zabrałam się do jedzenia.Po kolacji posprzątaliśmy i poszliśmy spać. Oczywiście nie obyło się bez pocałunku na dobranoc.
Rano gdy się obudziłam Liam siedział na łóżku i mi się przyglądał.
-Coś nie tak?-zapytałam
-Nie, jesteś strasznie urocza gdy śpisz-powiedział
-Ej!!-zwołałam i uderzyłam go poduszką w głowę
-Lepiej chodźmy coś zjeść-powiedział i ruszył do kuchni. Ja w tym czasie poszłam do łazienki ubrałam się w TO poszłam do kuchni. Podeszłam do niego, a on objął mnie w tali. Zaczęliśmy się całować.
-Oj, przepraszamy nie chcieliśmy przeszkadzać-powiedziała Diana, która właśnie weszła do mieszkania. Szybko odskoczyliśmy od siebie.
-Nie wiedziałem, że jesteście razem-powiedział Hazza
-Bo my tak jakby od wczoraj jesteśmy razem-powiedział Liam, aż się zaczerwieniłam
-Gratuluję-powiedziała Diana i objęła nas
-Dzięki-odpowiedziałam
-Powodzenia-powiedział Harry i mnie przytulił
-Za pół godziny będzie tu reszta-powiedziała Diana ubrana była TAK.
-Wszyscy?-zapytałam
-Tak, a co?-zapytała
-Nie nic, przeproszę was na chwilę-powiedziałam i ruszyłam w stronę sypialni
-Wszystko w porządku?-zapytał Liam
-Tak, nie martw się tak
-To ja pojadę się przebrać-powiedział
-Pa-pożegnałam go i pocałowałam w policzek
-Pa, kocham cię
-Oj słodcy jesteście-powiedział Harry
-Nie tak jak wy-powiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Szybko wzięłam telefon do ręki zadzwoniłam do Lou. odebrał po pierwszym sygnale.
-Hej!-przywitał mnie
-Posłuchaj mnie uważnie-powiedziałam- chodzę z Liamem, kocham go i chcę z nim być, proszę nie popsuj tego
-A ja?-zapytał
-Masz dziewczynę i się nia zajmi-powiedziałam
-Ale ja ciebie kocham-powiedział
-Ale ja kocham Liama i błagam cię daj mi spokój.
- No dobrze, na jakiś czas, spróbuje o tobie zapomnieć, ale jeżeli nie to wybacz-powiedział i rozłączył się. A mi kamień spadł z serca.
-Jednym z nich jesteś... ty-przyznałam
-Ja też cię kocham-powiedział
-Ale ten drugi...-zaczęłam- ja nie chcę cię zranić.
-Cii!! Daj mi szansę, a zapomnisz o nim. Obiecuję.-powiedział
-Nie jesteś na mnie zły?-zapytałam
Nie mam o co-powiedział i mnie pocałował. Bardzo tego potrzebowałam. Jak nigdy przedtem. Jestem dla niego ważna, powinnam się na nim skupić, a nie na Louisie. Liam jest taki kochany!!Odsunęłam się na chwilę by zaczerpnąć powietrza.Popatrzyliśmy sobie w oczy. Wtedy zorientowałam się, że jestem cała mokara.
-Pójdę się przebrać-powiedziałam
-A może gdzieś wyjdziemy?-zaproponował
-Wolałabym spędzić ten wieczór z tobą tutaj-powiedziałm i zrobiłam słodka minkę
-No dobrze-powiedział
Szybko poszłam do pokoju i przebrałam się w piżamę. Weszłam do kuchni, a tam czeka na mnie z kolacją.
-Oj, a ja się w piżamę ubrałam-powiedziałam zawstydzona
-Mi to odpowiada-powiedział, no tak jakiemu chłopakowi nie odpowiadała krótka, atłasowa sukienka.
-Na co masz ochotę?-zapytał
-NA wszystko-odpowiedziałam i zabrałam się do jedzenia.Po kolacji posprzątaliśmy i poszliśmy spać. Oczywiście nie obyło się bez pocałunku na dobranoc.
Rano gdy się obudziłam Liam siedział na łóżku i mi się przyglądał.
-Coś nie tak?-zapytałam
-Nie, jesteś strasznie urocza gdy śpisz-powiedział
-Ej!!-zwołałam i uderzyłam go poduszką w głowę
-Lepiej chodźmy coś zjeść-powiedział i ruszył do kuchni. Ja w tym czasie poszłam do łazienki ubrałam się w TO poszłam do kuchni. Podeszłam do niego, a on objął mnie w tali. Zaczęliśmy się całować.
-Oj, przepraszamy nie chcieliśmy przeszkadzać-powiedziała Diana, która właśnie weszła do mieszkania. Szybko odskoczyliśmy od siebie.
-Nie wiedziałem, że jesteście razem-powiedział Hazza
-Bo my tak jakby od wczoraj jesteśmy razem-powiedział Liam, aż się zaczerwieniłam
-Gratuluję-powiedziała Diana i objęła nas
-Dzięki-odpowiedziałam
-Powodzenia-powiedział Harry i mnie przytulił
-Za pół godziny będzie tu reszta-powiedziała Diana ubrana była TAK.
-Wszyscy?-zapytałam
-Tak, a co?-zapytała
-Nie nic, przeproszę was na chwilę-powiedziałam i ruszyłam w stronę sypialni
-Wszystko w porządku?-zapytał Liam
-Tak, nie martw się tak
-To ja pojadę się przebrać-powiedział
-Pa-pożegnałam go i pocałowałam w policzek
-Pa, kocham cię
-Oj słodcy jesteście-powiedział Harry
-Nie tak jak wy-powiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Szybko wzięłam telefon do ręki zadzwoniłam do Lou. odebrał po pierwszym sygnale.
-Hej!-przywitał mnie
-Posłuchaj mnie uważnie-powiedziałam- chodzę z Liamem, kocham go i chcę z nim być, proszę nie popsuj tego
-A ja?-zapytał
-Masz dziewczynę i się nia zajmi-powiedziałam
-Ale ja ciebie kocham-powiedział
-Ale ja kocham Liama i błagam cię daj mi spokój.
- No dobrze, na jakiś czas, spróbuje o tobie zapomnieć, ale jeżeli nie to wybacz-powiedział i rozłączył się. A mi kamień spadł z serca.
środa, 20 czerwca 2012
Rozdział 8
Deszcz padał coraz mocniej, byłam cała mokra. Odsunęłam się od Liama i zapytałam
-Może wejdziemy do środka?
-A może pojedziemy do ciebie?-zapytał
-Tylko bez skojarzeń!-powiedziałam i odwróciłam się w stronę domu ,w oknie zobaczyłam Louisa. Ciekawe co teraz sobie myśli?
-Pójdę po kluczyki-powiedział Liam i wszedł do środka.
W tym czasie poszedł do mnie Lou.
-Tak myślałem , jesteś zwykłą szmatą!-powiedział . O nie, taki huj nie będzie mnie obrażał!- pomyślałam sobie w duchu. Miałam wielką ochotę przywalić mu w ryja, ale się powstrzymałam. Ciekawe jak to jest wczoraj się całowaliśmy, a dzisiaj się nawzajem obrażamy.
-Co ja ci zrobiłam?-zapytałam oburzona
-A to robiłaś przed chwilą? No, to masz odpowiedź
-Przestań!!!! Bo to nie ja tylko ty masz dziewczynę z, którą niby zerwałeś! To ty się mną wczoraj bawiłeś!!! To ty działałeś na dwa fronty!-wykrzyczałam [chociaż to ostatnie mnie też się trochę tyczy], czułam jak łzy spływają mi po policzkach.
-Ja..-zaczął
-To ja powinnam mieć ci to za złe-powiedziałam
-Ale ona naprawdę tak mówiła, ale dzisiaj twierdzi, że nic nie pamięta-powiedział- nawet nie wiesz jaki jestem wściekły.
-I co z tego, ja ci niczego złego nie zrobiła, nie obraziłam cię
-Nie mogłem na was patrzeć-przyznał
-Nikt ci nie kazał.
-Wiem, ale.... przepraszam
-Lepiej będzie jak zapomnimy o wszystkim-powiedziałam-o wszystkim-podkreśliłam
-Nie, nie mogę i nie chcę zapomnieć! Nie rozumiesz?
-Co mam zrozumieć?-zapytałam-Masz dziewczynę co tu rozumieć?
-Ja cię kocham!-wykrzyczał
-Tak? Zależy ci na takiej szmacie jak ja?-zapytałam udając zaskoczoną-Myślisz, że ci uwierzę?
-Przepraszam, poniosło mnie nie powinienem był o tobie tak mówić, ale ja jestem o ciebie po prostu zazdrosny-przyznał
-Błagam cię!! Nie kłam więcej i tak ci już nigdy nie uwierzę- powiedziałam
-Musisz mi uwierzyć! Na tym polega miłość
-Co???Jaka miłość??-zapytałam i ruszyła do garażu nie chciałam słyszeć odpowiedzi miałam go nadzwyczajnie w świecie dość. Lou biegł za mną. Gdy mnie dogonił, złapał mnie za rękę i przyciągnął mnie do siebie, otarł łzy które ciągle spływały po moim policzku. Byłam totalnie przemoczona, zmęczona, miałam go i tej chorej sytuacji dość!!! Wyrwałam mu się.
-Nie! Zostaw mnie w spokoju!!!- krzyknęłam, wtedy usłyszałam kroki Liama.
-Idź już Liam idzie-powiedziałam
-Nie nie zostawię tak tego, wszystko mu powiem-powiedział
-Nie, błagam, zależy mi na nim nie krzywdź go, ja go kocham-powiedziałam
Zrobił zaskoczoną minę.
-Co?-zapytał
-Kocham was obu, błagam nic mu nie mów, jeszcze dziś mu wszystko powiem-obiecałam-porozmawiamy o tym jutro okej?-zapytała, mając nadzieję, że się zgodzi
-No-powiedział, ale wyraźnie posmutniał.Odszedł.
-Jedziemy?-zapytałam Liama, który właśnie otworzył garaż
-Jasne-powiedział uradowany.
W drodze do domu milczałam. Myślałam o wydarzeniach wczorajszego wieczoru i dzisiejszego dnia. Co ja narobiłam?
-wszystko w porządku?-zapytał jak zawsze zatroskany Liam Nie mogę go zranić zawsze był wobec mnie w porządku.Może na to nie wygląda, ale zależy mi na min.
-Tak- odpowiedziałam, w tym czasie dojechaliśmy do domu. Gdy weszliśmy do środka, nie miałam już siły po prostu się rozpłakałam.
-Co się stało?-zapytał
-Przytul mnie-powiedziałam, a on szybko podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił.Był taki kochany!!! A ja co? mam go zranić???!!!
-Jestem okropna-powiedziałam przez łzy
-Przestań!Powiedz co się stał-poprosił.
-Zakochałam się -przyznałam- i to w dodatku w dwóch chłopakach-powiedziałam i jeszcze bardziej się rozpłakałam.
-Może wejdziemy do środka?
-A może pojedziemy do ciebie?-zapytał
-Tylko bez skojarzeń!-powiedziałam i odwróciłam się w stronę domu ,w oknie zobaczyłam Louisa. Ciekawe co teraz sobie myśli?
-Pójdę po kluczyki-powiedział Liam i wszedł do środka.
W tym czasie poszedł do mnie Lou.
-Tak myślałem , jesteś zwykłą szmatą!-powiedział . O nie, taki huj nie będzie mnie obrażał!- pomyślałam sobie w duchu. Miałam wielką ochotę przywalić mu w ryja, ale się powstrzymałam. Ciekawe jak to jest wczoraj się całowaliśmy, a dzisiaj się nawzajem obrażamy.
-Co ja ci zrobiłam?-zapytałam oburzona
-A to robiłaś przed chwilą? No, to masz odpowiedź
-Przestań!!!! Bo to nie ja tylko ty masz dziewczynę z, którą niby zerwałeś! To ty się mną wczoraj bawiłeś!!! To ty działałeś na dwa fronty!-wykrzyczałam [chociaż to ostatnie mnie też się trochę tyczy], czułam jak łzy spływają mi po policzkach.
-Ja..-zaczął
-To ja powinnam mieć ci to za złe-powiedziałam
-Ale ona naprawdę tak mówiła, ale dzisiaj twierdzi, że nic nie pamięta-powiedział- nawet nie wiesz jaki jestem wściekły.
-I co z tego, ja ci niczego złego nie zrobiła, nie obraziłam cię
-Nie mogłem na was patrzeć-przyznał
-Nikt ci nie kazał.
-Wiem, ale.... przepraszam
-Lepiej będzie jak zapomnimy o wszystkim-powiedziałam-o wszystkim-podkreśliłam
-Nie, nie mogę i nie chcę zapomnieć! Nie rozumiesz?
-Co mam zrozumieć?-zapytałam-Masz dziewczynę co tu rozumieć?
-Ja cię kocham!-wykrzyczał
-Tak? Zależy ci na takiej szmacie jak ja?-zapytałam udając zaskoczoną-Myślisz, że ci uwierzę?
-Przepraszam, poniosło mnie nie powinienem był o tobie tak mówić, ale ja jestem o ciebie po prostu zazdrosny-przyznał
-Błagam cię!! Nie kłam więcej i tak ci już nigdy nie uwierzę- powiedziałam
-Musisz mi uwierzyć! Na tym polega miłość
-Co???Jaka miłość??-zapytałam i ruszyła do garażu nie chciałam słyszeć odpowiedzi miałam go nadzwyczajnie w świecie dość. Lou biegł za mną. Gdy mnie dogonił, złapał mnie za rękę i przyciągnął mnie do siebie, otarł łzy które ciągle spływały po moim policzku. Byłam totalnie przemoczona, zmęczona, miałam go i tej chorej sytuacji dość!!! Wyrwałam mu się.
-Nie! Zostaw mnie w spokoju!!!- krzyknęłam, wtedy usłyszałam kroki Liama.
-Idź już Liam idzie-powiedziałam
-Nie nie zostawię tak tego, wszystko mu powiem-powiedział
-Nie, błagam, zależy mi na nim nie krzywdź go, ja go kocham-powiedziałam
Zrobił zaskoczoną minę.
-Co?-zapytał
-Kocham was obu, błagam nic mu nie mów, jeszcze dziś mu wszystko powiem-obiecałam-porozmawiamy o tym jutro okej?-zapytała, mając nadzieję, że się zgodzi
-No-powiedział, ale wyraźnie posmutniał.Odszedł.
-Jedziemy?-zapytałam Liama, który właśnie otworzył garaż
-Jasne-powiedział uradowany.
W drodze do domu milczałam. Myślałam o wydarzeniach wczorajszego wieczoru i dzisiejszego dnia. Co ja narobiłam?
-wszystko w porządku?-zapytał jak zawsze zatroskany Liam Nie mogę go zranić zawsze był wobec mnie w porządku.Może na to nie wygląda, ale zależy mi na min.
-Tak- odpowiedziałam, w tym czasie dojechaliśmy do domu. Gdy weszliśmy do środka, nie miałam już siły po prostu się rozpłakałam.
-Co się stało?-zapytał
-Przytul mnie-powiedziałam, a on szybko podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił.Był taki kochany!!! A ja co? mam go zranić???!!!
-Jestem okropna-powiedziałam przez łzy
-Przestań!Powiedz co się stał-poprosił.
-Zakochałam się -przyznałam- i to w dodatku w dwóch chłopakach-powiedziałam i jeszcze bardziej się rozpłakałam.
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Rozdział 7
Rano obudziłam sie o 10 Lou jeszcze spał. Wstałam i poszłam przygotować śniadanie. Po 15 minutach Lou zjawił się w kuchni.
-Mogłeś jeszcze pospać-powiedziałam
-Bez ciebie to nie to samo-odpowiedział
-No masz rację teraz miałeś więcej miejsca-odpowiedziałam z sarkazmem- siadaj przygotowałam śniadanie.
-Nie musiałaś-powiedział
-Nie chcesz nie musisz jeść, ja jestem głodna-odpowiedziałam i usiadłam do stołu.
-Przepraszam, już siadam-rzekł i posłusznie usiadł.
Po śniadaniu poszłam się przebrać. Byłam za lekko ubrana, z oknem było strasznie pochmurnie. Założyłam TO i poszłam do pokoju Diany aby jej zabrać jakieś ciuchy.
Gdy weszliśmy do domu Direction, była cisza, wszyscy jeszcze spali. W salonie na kanapie spali Niall i Liam.
-Pójdę zobaczyć gdzie Diana-powiedziałam do Lou
-pójdę z tobą-powiedział i razem ruszyliśmy na górę.Weszłam do pokoju Harrego, bo wiedziałam, że tam znajdę przyjaciółkę i oczywiście nie myliłam się. Spała wtulona w Harrego.
-To ja pójdę przygotować śniadanie- zaproponowałam
-Chętnie ci pomogę
Gdy po domu rozniósł się zapach jajecznicy do kuchni przywędrował Niall.
-Ooo jedzonko!-zwołał
-Siadaj, już podaję do stołu-powiedziałam, a blondynek szybko usiadł. Po chwili do kuchni przyszli pozostali Jess miała na sobie TO, łał nie miała szpilek, ale to pewnie po wczorajszej imprezie, wykończona.
-Hej-przywitałam ich-Przyniosłam ci ciuchy-zwróciłam się do Diany.- wzięła je i poszła do łazienki.
-Gdzie Bella?-zapytałam
-Już jestem-powiedziała, na sobie miała TO, znowu!!! Co tu się dzieje czyżby szpilki wyparowała?
-Cześć kochanie-powiedziała i przytuliła się do Lou.
-Ej co ty robisz?-zapytała ją zaskoczony zresztą tak samo jak ja Lou. Wszyscy popatrzyli na niego zdziwieni.
-No jak to co przytulam swojego chłopaka-powiedziała. Czyli okłamał mnie?!?A ja mu głupia uwierzyłam.
-Musimy porozmawiać-powiedział i wyszli na taras.
-Gdzie byłaś w nocy?-zapytał mnie w tym czasie Liam
-Jak to gdzie, u siebie-powiedziałam
-A Lou?-
-Ze mną-powiedziałam- źle się czułam, na imprezie, a potem jeszcze w domu omal nie zemdlałam [nie wszystko do końca jest prawdą, ale kłamię w dobrej wierze], bał się o mnie i został na noc, na wszelki wypadek.-tłumaczyłam się
-Taaa, jasne-powiedział Liam z zwątpieniem
-Jejciu o co ci chodzi?-zapytał zirytowana jego dociekłością.
-O nic-powiedział- martwię się o ciebie
-Niepotrzebnie-powiedziałam. w tym czasie wrócili do nas Louis i Bella. Zauważyłam w jego oczach złość.
-Przepraszam,ale pójdę się przejść- powiedziałam i ruszyłam do drzwi.
-Czekaj, pójdę z tobą-zawołał z mną Liam. z jednej strony miałam go dość,a z drugiej, Lou mógł za mną pobiec.
-Jeżeli masz ochotę pomilczeć-powiedziałam
-Z tobą wszystko-odpowiedział
-Przepraszam, że przedtem na ciebie nakrzyczałam
-Nie ma sprawy
-Jestem trochę rozkojarzona-przyznałam
-Wiem, nie chcesz odpowiadać nie musisz-powiedział- Ale... Co wydarzył się pomiędzy tobą, a Louisem?
Zrobiłam zaskoczoną minę
-Nie rozśmieszaj mnie, ja i Lou to jak ogień i woda, dwa inne światy-powiedziałam, ale chyba mi nie uwierzył.-Co mam zrobić, żebyś mi uwierzył ?
-Pocałuj mnie-powiedział
-Co???-zapytałam- Ja ... nie chcę robić ci nadziei
-Czyli jednak coś się między wami wydarzyło-nie ustępował
'A co mi tam'-pomyślałam. I pocałowałam go delikatnie w usta, przyciągnął mnie mocniej. Cholera co ja zrobiłam!!!!??? I wtedy zaczął padać deszcz. Spróbowałam się odsunąć
-Nie rób tego-poprosił i wtedy postanowiłam włożyć w pocałunek więcej uczucia. Jejciu ja się ciągle całuję. Tylko, że Liam jest mną zainteresowany i wolny, a Lou ma dziewczynę i jestem dla niego tylko zabawką. Tylko co ja do nich czuję? Lou to coś wyjątkowego, ale Liam też nie jest mi obojętny.Co ja mam teraz zrobić?
-Mogłeś jeszcze pospać-powiedziałam
-Bez ciebie to nie to samo-odpowiedział
-No masz rację teraz miałeś więcej miejsca-odpowiedziałam z sarkazmem- siadaj przygotowałam śniadanie.
-Nie musiałaś-powiedział
-Nie chcesz nie musisz jeść, ja jestem głodna-odpowiedziałam i usiadłam do stołu.
-Przepraszam, już siadam-rzekł i posłusznie usiadł.
Po śniadaniu poszłam się przebrać. Byłam za lekko ubrana, z oknem było strasznie pochmurnie. Założyłam TO i poszłam do pokoju Diany aby jej zabrać jakieś ciuchy.
Gdy weszliśmy do domu Direction, była cisza, wszyscy jeszcze spali. W salonie na kanapie spali Niall i Liam.
-Pójdę zobaczyć gdzie Diana-powiedziałam do Lou
-pójdę z tobą-powiedział i razem ruszyliśmy na górę.Weszłam do pokoju Harrego, bo wiedziałam, że tam znajdę przyjaciółkę i oczywiście nie myliłam się. Spała wtulona w Harrego.
-To ja pójdę przygotować śniadanie- zaproponowałam
-Chętnie ci pomogę
Gdy po domu rozniósł się zapach jajecznicy do kuchni przywędrował Niall.
-Ooo jedzonko!-zwołał
-Siadaj, już podaję do stołu-powiedziałam, a blondynek szybko usiadł. Po chwili do kuchni przyszli pozostali Jess miała na sobie TO, łał nie miała szpilek, ale to pewnie po wczorajszej imprezie, wykończona.
-Hej-przywitałam ich-Przyniosłam ci ciuchy-zwróciłam się do Diany.- wzięła je i poszła do łazienki.
-Gdzie Bella?-zapytałam
-Już jestem-powiedziała, na sobie miała TO, znowu!!! Co tu się dzieje czyżby szpilki wyparowała?
-Cześć kochanie-powiedziała i przytuliła się do Lou.
-Ej co ty robisz?-zapytała ją zaskoczony zresztą tak samo jak ja Lou. Wszyscy popatrzyli na niego zdziwieni.
-No jak to co przytulam swojego chłopaka-powiedziała. Czyli okłamał mnie?!?A ja mu głupia uwierzyłam.
-Musimy porozmawiać-powiedział i wyszli na taras.
-Gdzie byłaś w nocy?-zapytał mnie w tym czasie Liam
-Jak to gdzie, u siebie-powiedziałam
-A Lou?-
-Ze mną-powiedziałam- źle się czułam, na imprezie, a potem jeszcze w domu omal nie zemdlałam [nie wszystko do końca jest prawdą, ale kłamię w dobrej wierze], bał się o mnie i został na noc, na wszelki wypadek.-tłumaczyłam się
-Taaa, jasne-powiedział Liam z zwątpieniem
-Jejciu o co ci chodzi?-zapytał zirytowana jego dociekłością.
-O nic-powiedział- martwię się o ciebie
-Niepotrzebnie-powiedziałam. w tym czasie wrócili do nas Louis i Bella. Zauważyłam w jego oczach złość.
-Przepraszam,ale pójdę się przejść- powiedziałam i ruszyłam do drzwi.
-Czekaj, pójdę z tobą-zawołał z mną Liam. z jednej strony miałam go dość,a z drugiej, Lou mógł za mną pobiec.
-Jeżeli masz ochotę pomilczeć-powiedziałam
-Z tobą wszystko-odpowiedział
-Przepraszam, że przedtem na ciebie nakrzyczałam
-Nie ma sprawy
-Jestem trochę rozkojarzona-przyznałam
-Wiem, nie chcesz odpowiadać nie musisz-powiedział- Ale... Co wydarzył się pomiędzy tobą, a Louisem?
Zrobiłam zaskoczoną minę
-Nie rozśmieszaj mnie, ja i Lou to jak ogień i woda, dwa inne światy-powiedziałam, ale chyba mi nie uwierzył.-Co mam zrobić, żebyś mi uwierzył ?
-Pocałuj mnie-powiedział
-Co???-zapytałam- Ja ... nie chcę robić ci nadziei
-Czyli jednak coś się między wami wydarzyło-nie ustępował
'A co mi tam'-pomyślałam. I pocałowałam go delikatnie w usta, przyciągnął mnie mocniej. Cholera co ja zrobiłam!!!!??? I wtedy zaczął padać deszcz. Spróbowałam się odsunąć
-Nie rób tego-poprosił i wtedy postanowiłam włożyć w pocałunek więcej uczucia. Jejciu ja się ciągle całuję. Tylko, że Liam jest mną zainteresowany i wolny, a Lou ma dziewczynę i jestem dla niego tylko zabawką. Tylko co ja do nich czuję? Lou to coś wyjątkowego, ale Liam też nie jest mi obojętny.Co ja mam teraz zrobić?
czwartek, 14 czerwca 2012
Rozdział 6
Gdy weszliśmy do apartamentu, poszłam do kuchni, aby napić się wody, on jak duch ciągle podążał za mną.
-Napijesz się?-zapytałam, choć tak naprawdę miałam ochotę go wyrzucić, ale nie, hamowałam się. Czasem sama siebie nie rozumiem, z jednej strony strasznie mi na tym facecie zależy, a z drugiej strony mam wątpliwości.
-Chętnie-odpowiedział.
Nalałam mu wodę i zapytałam
-No to o czym chciałeś ze mną porozmawiać?
-Rozmawiałem z Bellą- zaczął, a ja ze wszystkich sił starałam się nie pokazać, jak bardzo się boję-zapytałem ją co tak naprawdę do mnie czuje
-I co?-zapytałam
-Powiedziała wprost, że chyba się zakochała, ale nie we mnie-powiedział
-I co?-zapytałam po raz kolejny- Boli cię, że bawił się tobą bawiła?
Nie odpowiedział, zignorował moją złośliwość, jejciu jak on ze mną wytrzymuje?
-Przecież jak tu przyjechałam, ciągle z tobą flirtowała, nie rozumiem
-Też ją o to zapytałem- przyznał- powiedziała, że on dopiero teraz jest wolny
-Sprytne-powiedziałam-Jak mogła cię okłamywać?-
-Kolejne pytanie które jej zadałem, powiedziała, że bała się samotności i wiesz najładniejsza laska w szkole bez chłopaka
-Jestem zaskoczona. Czy aby na pewno rozmawiałeś z nasza Bellą?-zapytałam
-Tak! Nie rozumiesz nic nie stoi nam na przeszkodzie!-powiedział i wziął mnie na ręce.
-Przestań!
-Nie mogę, nawet nie wiesz jak się bałem, że będzie robić sceny zazdrości i takie tam.-powiedział i w końcu mnie postawił na ziemię. Popatrzył mi głęboko w oczy. Może nam się udać- pomyślałam
-Ale czy ty mnie w ogóle kochasz?-zapytałam
-A jak myślisz?
-Nie wiem-przyznałam- nagle się zorientowałeś,że mnie kochasz, nie wierzę
-Zabolało to co powiedziałaś-powiedział
-Mam złe przeczucie, nie uda ...-uciszył mnie pocałunkiem. Cała niepewność wyparowała, liczyło się tylko ja i on, nic więcej. Ciekawe czy on czuje to samo? Pocałunek stawał się coraz głębszy. Posadził mnie na blat kuchni, teraz nie musiałam stawać na palcach. Nagle zaczął dzwonić mój telefon uśmiechnęłam się.
-Muszę odebrać-powiedziałam
-Jestem innego zdania.-odpowiedział
Ale odepchnęłam go i sięgnęłam po torebkę i wyciągnęłam telefon, dzwonił Liam. Powoli miałam go już dość.
-Tak?-zapytałam
-Źle się czujesz? Mam przyjechać?-zapytał zmartwiony
-Nie! Louis mnie odwiózł, a w zasadzie idę już spać-odpowiedziałam
-Jasne-odpowiedział zawiedziony-To... Cześć
-Pa-odpowiedziałam.
-To na czym skończyliśmy?-zapytał Lou
-Muszę iść spać, nie mogę przecież okłamywać Liama.-powiedziałam i ruszyłam w kierunku mojej sypialni.Szybko złapał mnie za rękę.
-Chyba se jaja robisz- powiedział i objął mnie tali, znów próbując mnie pocałować.
-Naprawdę przesadzasz-powiedziałam
-No nie wiem-odpowiedział
-Pamiętasz miałeś być 10 minut, także won-powiedziałam
-Masz problem, mój czas przy tobie stoi-powiedział
-Ale nie mój!-podeszłam do drzwi i kazałam mu wyjść
-Na pewno?-zapytał- Bo jeżeli masz chociaż cień wątpliwości, to ja zostanę
-Oczywiście, że mam wątpliwości-odpowiedziałam- ale tak będzie lepiej-jego oczy które przed chwilą rozbłysły, znów posmutniały.
-Nie wyjdę!-powiedział-przecież mogę spać u ciebie
-Teraz to ty sobie jaja robisz-powiedziałam
-Mogę spać na kanapie-zaproponował
-Ale..-zaczęłam chcąc zaprzeczyć
-Proszę!-zrobił słodkie oczka.
-Nie wiem
-Przecież, nikomu krzywdy nie robimy-powiedział
Serce podpowiadało mi zgódź się, ale rozum krzyczał Nie!
-Dobrze-odpowiedziałam, bo ja zawsze słucham serca.
-Dziękuję- powiedział
-to ja pójdę się wykąpać -powiedziałam i poszam do łazienki. Po kąpieli założyłam TO , no bo nie może zobaczyć mojej piżamy w miśki i poszłam do salonu sprawdzić co robi Marchewkowy.
-Może pooglądamy jakiś film?-zapytał
-Chętnie-odpowiedziałam
-Komedię?-zapytał
-Horror!-odpowiedziałam
-No dobra!-powiedział i włączył. Nie mam pojęcia co, bo przyglądałam się mojemu towarzyszowi.Jest taki przystojny.
-Hej stało się coś?-zapytał
-Nie a co?
-Dziwnie mi sie przyglądasz
-Patrzę na ciebie, bo jesteś bardzo przystojny-odpowiedziałam i wróciłam do oglądania filmu. Byłam tak zmęczona, że bardzo szybko zasnęłam, oczywiście wtulona w Louisa.<33
Podoba się? Komentujcie!
-Napijesz się?-zapytałam, choć tak naprawdę miałam ochotę go wyrzucić, ale nie, hamowałam się. Czasem sama siebie nie rozumiem, z jednej strony strasznie mi na tym facecie zależy, a z drugiej strony mam wątpliwości.
-Chętnie-odpowiedział.
Nalałam mu wodę i zapytałam
-No to o czym chciałeś ze mną porozmawiać?
-Rozmawiałem z Bellą- zaczął, a ja ze wszystkich sił starałam się nie pokazać, jak bardzo się boję-zapytałem ją co tak naprawdę do mnie czuje
-I co?-zapytałam
-Powiedziała wprost, że chyba się zakochała, ale nie we mnie-powiedział
-I co?-zapytałam po raz kolejny- Boli cię, że bawił się tobą bawiła?
Nie odpowiedział, zignorował moją złośliwość, jejciu jak on ze mną wytrzymuje?
-Przecież jak tu przyjechałam, ciągle z tobą flirtowała, nie rozumiem
-Też ją o to zapytałem- przyznał- powiedziała, że on dopiero teraz jest wolny
-Sprytne-powiedziałam-Jak mogła cię okłamywać?-
-Kolejne pytanie które jej zadałem, powiedziała, że bała się samotności i wiesz najładniejsza laska w szkole bez chłopaka
-Jestem zaskoczona. Czy aby na pewno rozmawiałeś z nasza Bellą?-zapytałam
-Tak! Nie rozumiesz nic nie stoi nam na przeszkodzie!-powiedział i wziął mnie na ręce.
-Przestań!
-Nie mogę, nawet nie wiesz jak się bałem, że będzie robić sceny zazdrości i takie tam.-powiedział i w końcu mnie postawił na ziemię. Popatrzył mi głęboko w oczy. Może nam się udać- pomyślałam
-Ale czy ty mnie w ogóle kochasz?-zapytałam
-A jak myślisz?
-Nie wiem-przyznałam- nagle się zorientowałeś,że mnie kochasz, nie wierzę
-Zabolało to co powiedziałaś-powiedział
-Mam złe przeczucie, nie uda ...-uciszył mnie pocałunkiem. Cała niepewność wyparowała, liczyło się tylko ja i on, nic więcej. Ciekawe czy on czuje to samo? Pocałunek stawał się coraz głębszy. Posadził mnie na blat kuchni, teraz nie musiałam stawać na palcach. Nagle zaczął dzwonić mój telefon uśmiechnęłam się.
-Muszę odebrać-powiedziałam
-Jestem innego zdania.-odpowiedział
Ale odepchnęłam go i sięgnęłam po torebkę i wyciągnęłam telefon, dzwonił Liam. Powoli miałam go już dość.
-Tak?-zapytałam
-Źle się czujesz? Mam przyjechać?-zapytał zmartwiony
-Nie! Louis mnie odwiózł, a w zasadzie idę już spać-odpowiedziałam
-Jasne-odpowiedział zawiedziony-To... Cześć
-Pa-odpowiedziałam.
-To na czym skończyliśmy?-zapytał Lou
-Muszę iść spać, nie mogę przecież okłamywać Liama.-powiedziałam i ruszyłam w kierunku mojej sypialni.Szybko złapał mnie za rękę.
-Chyba se jaja robisz- powiedział i objął mnie tali, znów próbując mnie pocałować.
-Naprawdę przesadzasz-powiedziałam
-No nie wiem-odpowiedział
-Pamiętasz miałeś być 10 minut, także won-powiedziałam
-Masz problem, mój czas przy tobie stoi-powiedział
-Ale nie mój!-podeszłam do drzwi i kazałam mu wyjść
-Na pewno?-zapytał- Bo jeżeli masz chociaż cień wątpliwości, to ja zostanę
-Oczywiście, że mam wątpliwości-odpowiedziałam- ale tak będzie lepiej-jego oczy które przed chwilą rozbłysły, znów posmutniały.
-Nie wyjdę!-powiedział-przecież mogę spać u ciebie
-Teraz to ty sobie jaja robisz-powiedziałam
-Mogę spać na kanapie-zaproponował
-Ale..-zaczęłam chcąc zaprzeczyć
-Proszę!-zrobił słodkie oczka.
-Nie wiem
-Przecież, nikomu krzywdy nie robimy-powiedział
Serce podpowiadało mi zgódź się, ale rozum krzyczał Nie!
-Dobrze-odpowiedziałam, bo ja zawsze słucham serca.
-Dziękuję- powiedział
-to ja pójdę się wykąpać -powiedziałam i poszam do łazienki. Po kąpieli założyłam TO , no bo nie może zobaczyć mojej piżamy w miśki i poszłam do salonu sprawdzić co robi Marchewkowy.
-Może pooglądamy jakiś film?-zapytał
-Chętnie-odpowiedziałam
-Komedię?-zapytał
-Horror!-odpowiedziałam
-No dobra!-powiedział i włączył. Nie mam pojęcia co, bo przyglądałam się mojemu towarzyszowi.Jest taki przystojny.
-Hej stało się coś?-zapytał
-Nie a co?
-Dziwnie mi sie przyglądasz
-Patrzę na ciebie, bo jesteś bardzo przystojny-odpowiedziałam i wróciłam do oglądania filmu. Byłam tak zmęczona, że bardzo szybko zasnęłam, oczywiście wtulona w Louisa.<33
Podoba się? Komentujcie!
wtorek, 12 czerwca 2012
Rozdział 5
Zaczęłam biec, ale w szpilkach nie za bardzo się dało. W oczach miałam łzy. Dlaczego to zrobił? Przecież zależy mu na Belli. A może nie? Nie wieże w to co się przed chwilą stało, to niemożliwe. Gdyby ktoś nas zobaczył Bella by mnie znienawidziła.Nagle usłyszałam, że ktoś za mną biegnie.
-Zaczekaj!-zawołał Lou[ niestety]róć
-Czego?-zapytałam, ukrywając zdenerwowanie.
-Ja..-zaczął, ale mu przerwałam
-Przestań, wiem"przepraszam to się więcej nie powtórzy"nie ma sprawy-powiedziałam odwróciłam się i ruszyłam w kierunku budynku gdzie była impreza.
-Daj mi dokończyć-powiedział, ale ja się nie zatrzymywałam.
-Błagam!!-zawołał
-Dobra-powiedziałam i odwróciła się do niego.
-Ja,wiem nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Ale nie mogłem się powstrzymać-powiedział- Może myślisz, że kocham Belle, ale, tak jest dla mnie ważna, ale to nie jest miłość-wydusił
-Ty nic nie rozumiesz, lubię Belle ja nie mogę jej tego zrobić, a tak w ogóle, czy ty coś w ogóle do mnie czujesz? Czy jestem zabawką na dzisiejszą imprezę?-zapytałam
-Wiem, że coś do ciebie czuję, ale nie wiem co.-odpowiedział szczerze, w oczach znów pojawiły mi się łzy, które przedtem starałam się ukryć.Czułam jak spływają mi po policzkach.
-A ty czujesz coś do mnie?- zapytał.
Nie mogłam mu powiedzieć, że strasznie go kocham, że chciałam go jeszcze raz pocałować i nie przestawać, że chciałam żeby kochał mnie tak jak ja jego itak po prostu, żeby przy mnie był.
Zamiast tego odpowiedziałam:
-Nie wiem.
Pogłaskał mnie po policzku, ocierając łzy.
-To dlaczego płaczesz?-zapytał
-Czuję się fatalnie, to nie powinno się wydarzyć. Powinieneś wrócić do Belli.-powiedziałam, ale on zbliżył się niebezpiecznie do mojej twarzy i znów próbował mnie pocałować. Nie!! -pomyślałam- Nie możesz zdradzić przyjaciółki.I odsunęłam się.
-Proszę, nie rób mi tego.-powiedział i znów się zbliżył.
-To ja cie proszę. Nie kochasz mnie, po co to robisz?-zapytałam, byleby tylko mnie nie pocałował.
-Ja jeszcze dziś zerwę z Bellą- powiedział
-Nie!-krzyknęłam- wróćmy tam i zapomnijmy o tym co się stało.-powiedziałam
-Gdyby się nas pytali gdzie byliśmy, powiemy prawdę: źle się poczułam i poszliśmy się przejść.
-Jasne.-powiedział. Wyraźnie posmutniał.
Gdy weszliśmy na salę, zauważyłam, Zayn i Jess już wrócili. Siedzieli przy stole i się śmiali, pewnie Jessi powiedziała jakiś żart, wszyscy wiemy, że jest mistrzynią kawałów. Harry i Diana tańczyli, buli już nie źle wstawieni.Liam, Niall i Bella też o czymś gadali.Lou ruszył w ich kierunku, a ja poszłam do stołu z przekąskami. Kelner podał mi szampana, nawet nie wiem kiedy podszedł do mnie Liam i poprosił do tańca.Oczywiście zgodziłam się.
-Gdzie byłaś?-zapytał
-Na spacerze z Lou, źle się poczułam, pomógł mi... ale już wszystko dobrze-tłumaczyłam się, gdy widziałam jego zatroskaną minę.
-Mogłaś mnie poprosić-powiedział
-Wiesz, właśnie z nim rozmawiałam.... nie muszę ci się tłumaczyć!-podniosłam głos
-Masz racje, przepraszam-przyznał
Gdy piosenka skończyła się podszedł do nas Louis.
-Mogę poprosić do tańca?-zapytał mnie
Spojrzałam na Liama, miałam nadzieję, że się nie zgodzi, ale on powiedział
-Jasne-i poszedł poprosić do tańca Belle.
-Musisz to robić?-zapytałam
-Nie wiem o czym mówisz-odpowiedział
Żeby tego było mało, zaczęła lecieć powolna piosenka. Miałam tego serdecznie dość.
-Wiesz, ja pojadę już do domu-powiedziałam i ruszyłam pożegnać się z przyjaciółmi.
Gdy wychodziłam pod schodami stał Lou i otworzył mi drzwi do limuzyny.
-Dziękuję-powiedziałam.
Gdy usiałam, chciałam zamknąć drzwi, ale Lou powiedział
-Odwiozę cię
-Nie! W takim razie ja się przejdę- powiedziałam i chciałam wysiąść. Ale on szybko wsiadł i powiedział do kierowcy.
-Proszę jechać-
-Dlaczego jesteś uparty?-zapytałam
-Nie, to ty jesteś uparta-odpowiedział
-Gdzie my w ogóle jedziemy?!?!
-Do... niespodzianka-odpowiedział
-Nie, źle się czuję, chcę wracać do domu-marudziłam
- No, dobrze, niespodzianka poczeka do jutra-odpowiedział i podał kierowcy mój adres.
Gdy podjechaliśmy pod apartament, szybko wysiadłam i ruszyłam do drzwi. Zaczęłam szukać kluczy w torebce. Jak na złość nie potrafiłam ich znaleźć.
-Nie masz kluczy?-zapytał Lou, jak ja się wystraszyłam. Myślałam, że już odjechał
-Ale mnie wystraszyłeś-powiedziałam
-No chyba nie myślałaś, że cię tu zostawię?-powiedział
-Tak, miałam taką nadzieję-powiedziałam, nareszcie znalazłam klucze i otworzyłam drzwi
-Ale wpuścisz mnie prawda?-zapytał-Limuzyna już odjechała
-To zamów sobie taksówkę-odpowiedziałam. Chciałam zamknąć drzwi, ale mi nie pozwolił.
-Proszę porozmawiajmy , wpuść mnie błagam!
-Zauważą, że cię nie ma i zaczną coś podejrzewać, wracaj na imprezę-powiedziałam
-Daj mi 10 min- nie ustępował
-10 min i ani chwili dłużej-powiedziałam i weszliśmy do środka.
Wiem nudy, ale nie mam pomysłu. Sorrki <3
Jeżeli piszecie blogi, dajcie linki, chętnie poczytam.
-Zaczekaj!-zawołał Lou[ niestety]róć
-Czego?-zapytałam, ukrywając zdenerwowanie.
-Ja..-zaczął, ale mu przerwałam
-Przestań, wiem"przepraszam to się więcej nie powtórzy"nie ma sprawy-powiedziałam odwróciłam się i ruszyłam w kierunku budynku gdzie była impreza.
-Daj mi dokończyć-powiedział, ale ja się nie zatrzymywałam.
-Błagam!!-zawołał
-Dobra-powiedziałam i odwróciła się do niego.
-Ja,wiem nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Ale nie mogłem się powstrzymać-powiedział- Może myślisz, że kocham Belle, ale, tak jest dla mnie ważna, ale to nie jest miłość-wydusił
-Ty nic nie rozumiesz, lubię Belle ja nie mogę jej tego zrobić, a tak w ogóle, czy ty coś w ogóle do mnie czujesz? Czy jestem zabawką na dzisiejszą imprezę?-zapytałam
-Wiem, że coś do ciebie czuję, ale nie wiem co.-odpowiedział szczerze, w oczach znów pojawiły mi się łzy, które przedtem starałam się ukryć.Czułam jak spływają mi po policzkach.
-A ty czujesz coś do mnie?- zapytał.
Nie mogłam mu powiedzieć, że strasznie go kocham, że chciałam go jeszcze raz pocałować i nie przestawać, że chciałam żeby kochał mnie tak jak ja jego itak po prostu, żeby przy mnie był.
Zamiast tego odpowiedziałam:
-Nie wiem.
Pogłaskał mnie po policzku, ocierając łzy.
-To dlaczego płaczesz?-zapytał
-Czuję się fatalnie, to nie powinno się wydarzyć. Powinieneś wrócić do Belli.-powiedziałam, ale on zbliżył się niebezpiecznie do mojej twarzy i znów próbował mnie pocałować. Nie!! -pomyślałam- Nie możesz zdradzić przyjaciółki.I odsunęłam się.
-Proszę, nie rób mi tego.-powiedział i znów się zbliżył.
-To ja cie proszę. Nie kochasz mnie, po co to robisz?-zapytałam, byleby tylko mnie nie pocałował.
-Ja jeszcze dziś zerwę z Bellą- powiedział
-Nie!-krzyknęłam- wróćmy tam i zapomnijmy o tym co się stało.-powiedziałam
-Gdyby się nas pytali gdzie byliśmy, powiemy prawdę: źle się poczułam i poszliśmy się przejść.
-Jasne.-powiedział. Wyraźnie posmutniał.
Gdy weszliśmy na salę, zauważyłam, Zayn i Jess już wrócili. Siedzieli przy stole i się śmiali, pewnie Jessi powiedziała jakiś żart, wszyscy wiemy, że jest mistrzynią kawałów. Harry i Diana tańczyli, buli już nie źle wstawieni.Liam, Niall i Bella też o czymś gadali.Lou ruszył w ich kierunku, a ja poszłam do stołu z przekąskami. Kelner podał mi szampana, nawet nie wiem kiedy podszedł do mnie Liam i poprosił do tańca.Oczywiście zgodziłam się.
-Gdzie byłaś?-zapytał
-Na spacerze z Lou, źle się poczułam, pomógł mi... ale już wszystko dobrze-tłumaczyłam się, gdy widziałam jego zatroskaną minę.
-Mogłaś mnie poprosić-powiedział
-Wiesz, właśnie z nim rozmawiałam.... nie muszę ci się tłumaczyć!-podniosłam głos
-Masz racje, przepraszam-przyznał
Gdy piosenka skończyła się podszedł do nas Louis.
-Mogę poprosić do tańca?-zapytał mnie
Spojrzałam na Liama, miałam nadzieję, że się nie zgodzi, ale on powiedział
-Jasne-i poszedł poprosić do tańca Belle.
-Musisz to robić?-zapytałam
-Nie wiem o czym mówisz-odpowiedział
Żeby tego było mało, zaczęła lecieć powolna piosenka. Miałam tego serdecznie dość.
-Wiesz, ja pojadę już do domu-powiedziałam i ruszyłam pożegnać się z przyjaciółmi.
Gdy wychodziłam pod schodami stał Lou i otworzył mi drzwi do limuzyny.
-Dziękuję-powiedziałam.
Gdy usiałam, chciałam zamknąć drzwi, ale Lou powiedział
-Odwiozę cię
-Nie! W takim razie ja się przejdę- powiedziałam i chciałam wysiąść. Ale on szybko wsiadł i powiedział do kierowcy.
-Proszę jechać-
-Dlaczego jesteś uparty?-zapytałam
-Nie, to ty jesteś uparta-odpowiedział
-Gdzie my w ogóle jedziemy?!?!
-Do... niespodzianka-odpowiedział
-Nie, źle się czuję, chcę wracać do domu-marudziłam
- No, dobrze, niespodzianka poczeka do jutra-odpowiedział i podał kierowcy mój adres.
Gdy podjechaliśmy pod apartament, szybko wysiadłam i ruszyłam do drzwi. Zaczęłam szukać kluczy w torebce. Jak na złość nie potrafiłam ich znaleźć.
-Nie masz kluczy?-zapytał Lou, jak ja się wystraszyłam. Myślałam, że już odjechał
-Ale mnie wystraszyłeś-powiedziałam
-No chyba nie myślałaś, że cię tu zostawię?-powiedział
-Tak, miałam taką nadzieję-powiedziałam, nareszcie znalazłam klucze i otworzyłam drzwi
-Ale wpuścisz mnie prawda?-zapytał-Limuzyna już odjechała
-To zamów sobie taksówkę-odpowiedziałam. Chciałam zamknąć drzwi, ale mi nie pozwolił.
-Proszę porozmawiajmy , wpuść mnie błagam!
-Zauważą, że cię nie ma i zaczną coś podejrzewać, wracaj na imprezę-powiedziałam
-Daj mi 10 min- nie ustępował
-10 min i ani chwili dłużej-powiedziałam i weszliśmy do środka.
Wiem nudy, ale nie mam pomysłu. Sorrki <3
Jeżeli piszecie blogi, dajcie linki, chętnie poczytam.
niedziela, 10 czerwca 2012
Rozdział 4
Po 15 minutach byłam gotowa. Na sobie miałam założoną TĄ sukienkę. Gdy weszłam do salonu Diany jeszcze nie było.
-Gotowa?!-zapytałam
-No już idę!-zawołała i weszła do salonu na sobie miała TO , wyglądała olśniewająco.
-No to mogę się koło ciebie schować-powiedziałam
-No nie przesadzaj, wyglądasz świetnie-powiedziała
-No nie wiem, a z resztą już się przyzwyczaiłam, że moja przyjaciółka jest ładniejsza
-Przestań mnie denerwować!! A w kim kocha się Liam?-zapytała
-No chyba se jaja robisz, jeśli uważasz, że się we mnie kocha, a z resztą mi podoba się....-oł, chyba z dużo powiedziałam- Yyy... ktoś inny- wydusiłam
-Tak???A kto?-zapytała
-Nikt taki.Nie twoja sprawa!!
-Dobra spoko nie chcesz to nie mów-powiedziała urażona
Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Pójdę otworzyć-powiedziałam
-Hej-przywitałam Zayna, Harrego i Liama, którzy czekali na progu.
-Ślicznie wyglądasz-powiedział Liam, a oczy aż mu zabłysnęły.
-No jak zobaczysz Dianę to zmienisz zdanie-powiedziałam zapraszając ich do środka
-Mam do ciebie prośbę..-zaczął Zayn
-Tak, o co chodzi?-zapytałam
-No, może chciałabyś mi ... Yyy... no... Towarzyszyć?-zapytał skrępowany
-Jasne z wielką chęcią-odpowiedziałam
-Naprawdę?-zapytał zaskoczony
-Naprawdę, naprawdę..-powiedziałam i poklepałam go po plecach
-A tak w ogóle to naprawdę ślicznie wyglądasz-powiedział
-Dzięki-odpowiedziałam
-To co zbieramy się?-zapytał Liam, bo Diana i Harold znów się przytulali, już widzę tą imprezę: Harry i Diana, w jednym kącie, Niall i Jess w drugim, a w trzecim z przykrością muszę przyznać Lou i Bella, no cóż, chociaż nie będę sama, Zayn też będzie cierpiał upijemy się i tyle-pomyślałam
-Jasne odpowiedział Zayn nieco ożywiony.
Gdy weszliśmy na salę zauważyłam Jessice w TEJ sukience, wyglądała bosko, obok niej stał Niall, oczywiście przy jedzeniu.
-Hej- przywitała nas Bella. Gdy ją ujrzałam w TEJ kreacji, odebrało mi mowę, teraz rozumiem, Lou ja przy niej to jak bratek przy róży niestety.
-O hej-odpowiedziałam
-Ślicznie wyglądasz -powiedziała
-Och nie tak, ślicznie jak ty
-Cześć-przywitał nas Lou, nie chcę nic mówić, ale także wyglądał bosko, z resztą jak zawsze. <33
-Hej-odpowiedziałam
-Hej kochana-przywitała mnie Jess sama, bo naturalnie Niall został przy jedzeniu.
W tle usłyszałam muzykę.
-Może zatańczymy?-zapytał Zayn
-Z chęcią- odpowiedziałam i ruszyliśmy na parkiet. Oczywiście Harry i Diana już tańczyli, Jess i Niall przy stole [hahaha], a Lou i Bella o czymś dyskutowali. wtedy zauważyłam, że Niall i Jessica zaczęli się kłócić.Nagle Jess wstała od stołu i zawołał do Nialla
- To koniec!- i wybiegła z sali.
-Idź do niej-powiedziałam do Zayna
-Na pewno? Nie obrazisz się?-zapytał
-Przestań, przecież wiem, że ci na niej zależy, teraz masz szanse-powiedziałam i popchnęłam go w stronę drzwi.
-Dzięki-powiedział i pobiegł z nią. Niall, nawet nie drgnął, dalej jadł. Właśnie ruszyłam w jego kierunku, ale ktoś mnie zatrzymał
-Hej nie przejmuj się nimi, to było wiadome, że się rozleci, tylko udawali szczęśliwych.-powiedział Lou
-Wiem, ale mimo wszystko, on nawet tego nie przeżywa.-powiedziałam oburzona. Nagle zakręciło mi się w głowie, poczuła, że robi mi się słabo.
-Przepraszam, ale muszę wyjść na świeże powietrze, strasznie tu duszno-powiedziałam i ruszyłam na taras
-Pomogę ci, nie wyglądasz najlepiej-powiedział
-Dzięki-odpowiedziałam i razem ruszyliśmy do drzwi.Gdy weszłam na taras, to rześkie powietrze uzmysłowił mi gdzie jestem i z kim! Boże, ja zaraz naprawdę zemdleję, ale z wrażenia.
-Wszystko w porządku?-zapytał
-Tak, tylko trochę kręci mi się w głowie-powiedziałam
-Może usiądziesz?
-Tak z wielką chęcią- odpowiedziałam
Po chwili doszłam do siebie.
-Okej?-zapytał
-Tak, już dobrze-powiedziałam uśmiechając się blado-Przepraszam.
-Nie masz mnie za co przepraszać-odpowiedział
Gdy chciałam wstać, od razu przyszedł mi z pomocą- jaki z niego dżentelmen
-Wiesz ja się jeszcze przejdę- powiedziałam i ruszyłam na dół po schodach
-Może mógłbym ci towarzyszyć?-zapytał
-Jasne, jeżeli tylko masz ochotę-odpowiedziałam
-To chodźmy-powiedział i ruszył przodem, ale szybko go dogoniłam.
Szliśmy w kierunku parku, ścieżką wzdłuż rzeczki.Lou jak to Lou ciągle żartował.Przy mostku nagle się zatrzymał.
-Może porzucamy patykami na wyścigi?-zapytał
-Jasne!-odpowiedziałam
-Na pewno przegrasz!-zawołałam
-Jeszcze zobaczymy-odpowiedział
-No to na raz, dwa, trzy
I rzuciliśmy patyki, nie chwaląc się wygrałam 5 rund, a przegrałam 3.
-To nie sprawiedliwe!-oburzał się
-Dobra, ten który teraz wygra, wygrywa wszystko-powiedziałam i zaczęłam szukać patyka. Przez przypadek wpadliśmy na siebie. Popatrzyłam mu w oczy, on odwzajemnił spojrzenie,patrzyliśmy na siebie przez dłuższą chwilę, jak dla mnie mogło by to trwać wiecznie i nagle zbliżył się do mnie: odgarnął mi ręką włosy, spuściłam wzrok bo wiem, że gdybym patrzyła w te jego śliczne oczy jeszcze dłużej na pewno bym go pocałowała. Ale jemu chyba na tym zależało, bo podniósł mój podbródek zmuszając, bym na niego spojrzała. Wtedy spojrzałam mu w oczy i zobaczyłam w nich, coś dziwnego, jeszcze u żadnego chłopaka takiego czegoś nie widziałam. Jakby coś błysnęło. I nagle jego usta poczułam na moich. Szybko odwzajemniłam pocałunek. To było takie przyjemne. Całował tak delikatnie, ale namiętnie. Gdy chciałam się odsunąć, objął mnie i jeszcze mocniej przycisnął do siebie. Jego usta były takie ciepłe, czułam się jakbym była w niebie.Nagle usłyszałam w oddali jakieś śmiechy i czar prysł szybko odsunęliśmy się od siebie, nie wiedząc co powiedzieć po prostu uciekłam.
Dzisiaj dwa, następny dopiero w środę, bo szkoła mam parę sprawdzianów, koniec roku nie mogę zawalić.
Proszę o komentarze może jakieś wskazówki, to mi może pomóc <33
Zostawiajcie linki swoich blogów chętnie poczytam.<33
-Gotowa?!-zapytałam
-No już idę!-zawołała i weszła do salonu na sobie miała TO , wyglądała olśniewająco.
-No to mogę się koło ciebie schować-powiedziałam
-No nie przesadzaj, wyglądasz świetnie-powiedziała
-No nie wiem, a z resztą już się przyzwyczaiłam, że moja przyjaciółka jest ładniejsza
-Przestań mnie denerwować!! A w kim kocha się Liam?-zapytała
-No chyba se jaja robisz, jeśli uważasz, że się we mnie kocha, a z resztą mi podoba się....-oł, chyba z dużo powiedziałam- Yyy... ktoś inny- wydusiłam
-Tak???A kto?-zapytała
-Nikt taki.Nie twoja sprawa!!
-Dobra spoko nie chcesz to nie mów-powiedziała urażona
Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Pójdę otworzyć-powiedziałam
-Hej-przywitałam Zayna, Harrego i Liama, którzy czekali na progu.
-Ślicznie wyglądasz-powiedział Liam, a oczy aż mu zabłysnęły.
-No jak zobaczysz Dianę to zmienisz zdanie-powiedziałam zapraszając ich do środka
-Mam do ciebie prośbę..-zaczął Zayn
-Tak, o co chodzi?-zapytałam
-No, może chciałabyś mi ... Yyy... no... Towarzyszyć?-zapytał skrępowany
-Jasne z wielką chęcią-odpowiedziałam
-Naprawdę?-zapytał zaskoczony
-Naprawdę, naprawdę..-powiedziałam i poklepałam go po plecach
-A tak w ogóle to naprawdę ślicznie wyglądasz-powiedział
-Dzięki-odpowiedziałam
-To co zbieramy się?-zapytał Liam, bo Diana i Harold znów się przytulali, już widzę tą imprezę: Harry i Diana, w jednym kącie, Niall i Jess w drugim, a w trzecim z przykrością muszę przyznać Lou i Bella, no cóż, chociaż nie będę sama, Zayn też będzie cierpiał upijemy się i tyle-pomyślałam
-Jasne odpowiedział Zayn nieco ożywiony.
Gdy weszliśmy na salę zauważyłam Jessice w TEJ sukience, wyglądała bosko, obok niej stał Niall, oczywiście przy jedzeniu.
-Hej- przywitała nas Bella. Gdy ją ujrzałam w TEJ kreacji, odebrało mi mowę, teraz rozumiem, Lou ja przy niej to jak bratek przy róży niestety.
-O hej-odpowiedziałam
-Ślicznie wyglądasz -powiedziała
-Och nie tak, ślicznie jak ty
-Cześć-przywitał nas Lou, nie chcę nic mówić, ale także wyglądał bosko, z resztą jak zawsze. <33
-Hej-odpowiedziałam
-Hej kochana-przywitała mnie Jess sama, bo naturalnie Niall został przy jedzeniu.
W tle usłyszałam muzykę.
-Może zatańczymy?-zapytał Zayn
-Z chęcią- odpowiedziałam i ruszyliśmy na parkiet. Oczywiście Harry i Diana już tańczyli, Jess i Niall przy stole [hahaha], a Lou i Bella o czymś dyskutowali. wtedy zauważyłam, że Niall i Jessica zaczęli się kłócić.Nagle Jess wstała od stołu i zawołał do Nialla
- To koniec!- i wybiegła z sali.
-Idź do niej-powiedziałam do Zayna
-Na pewno? Nie obrazisz się?-zapytał
-Przestań, przecież wiem, że ci na niej zależy, teraz masz szanse-powiedziałam i popchnęłam go w stronę drzwi.
-Dzięki-powiedział i pobiegł z nią. Niall, nawet nie drgnął, dalej jadł. Właśnie ruszyłam w jego kierunku, ale ktoś mnie zatrzymał
-Hej nie przejmuj się nimi, to było wiadome, że się rozleci, tylko udawali szczęśliwych.-powiedział Lou
-Wiem, ale mimo wszystko, on nawet tego nie przeżywa.-powiedziałam oburzona. Nagle zakręciło mi się w głowie, poczuła, że robi mi się słabo.
-Przepraszam, ale muszę wyjść na świeże powietrze, strasznie tu duszno-powiedziałam i ruszyłam na taras
-Pomogę ci, nie wyglądasz najlepiej-powiedział
-Dzięki-odpowiedziałam i razem ruszyliśmy do drzwi.Gdy weszłam na taras, to rześkie powietrze uzmysłowił mi gdzie jestem i z kim! Boże, ja zaraz naprawdę zemdleję, ale z wrażenia.
-Wszystko w porządku?-zapytał
-Tak, tylko trochę kręci mi się w głowie-powiedziałam
-Może usiądziesz?
-Tak z wielką chęcią- odpowiedziałam
Po chwili doszłam do siebie.
-Okej?-zapytał
-Tak, już dobrze-powiedziałam uśmiechając się blado-Przepraszam.
-Nie masz mnie za co przepraszać-odpowiedział
Gdy chciałam wstać, od razu przyszedł mi z pomocą- jaki z niego dżentelmen
-Wiesz ja się jeszcze przejdę- powiedziałam i ruszyłam na dół po schodach
-Może mógłbym ci towarzyszyć?-zapytał
-Jasne, jeżeli tylko masz ochotę-odpowiedziałam
-To chodźmy-powiedział i ruszył przodem, ale szybko go dogoniłam.
Szliśmy w kierunku parku, ścieżką wzdłuż rzeczki.Lou jak to Lou ciągle żartował.Przy mostku nagle się zatrzymał.
-Może porzucamy patykami na wyścigi?-zapytał
-Jasne!-odpowiedziałam
-Na pewno przegrasz!-zawołałam
-Jeszcze zobaczymy-odpowiedział
-No to na raz, dwa, trzy
I rzuciliśmy patyki, nie chwaląc się wygrałam 5 rund, a przegrałam 3.
-To nie sprawiedliwe!-oburzał się
-Dobra, ten który teraz wygra, wygrywa wszystko-powiedziałam i zaczęłam szukać patyka. Przez przypadek wpadliśmy na siebie. Popatrzyłam mu w oczy, on odwzajemnił spojrzenie,patrzyliśmy na siebie przez dłuższą chwilę, jak dla mnie mogło by to trwać wiecznie i nagle zbliżył się do mnie: odgarnął mi ręką włosy, spuściłam wzrok bo wiem, że gdybym patrzyła w te jego śliczne oczy jeszcze dłużej na pewno bym go pocałowała. Ale jemu chyba na tym zależało, bo podniósł mój podbródek zmuszając, bym na niego spojrzała. Wtedy spojrzałam mu w oczy i zobaczyłam w nich, coś dziwnego, jeszcze u żadnego chłopaka takiego czegoś nie widziałam. Jakby coś błysnęło. I nagle jego usta poczułam na moich. Szybko odwzajemniłam pocałunek. To było takie przyjemne. Całował tak delikatnie, ale namiętnie. Gdy chciałam się odsunąć, objął mnie i jeszcze mocniej przycisnął do siebie. Jego usta były takie ciepłe, czułam się jakbym była w niebie.Nagle usłyszałam w oddali jakieś śmiechy i czar prysł szybko odsunęliśmy się od siebie, nie wiedząc co powiedzieć po prostu uciekłam.
Dzisiaj dwa, następny dopiero w środę, bo szkoła mam parę sprawdzianów, koniec roku nie mogę zawalić.
Proszę o komentarze może jakieś wskazówki, to mi może pomóc <33
Zostawiajcie linki swoich blogów chętnie poczytam.<33
Rozdział 3
W drodze do szkoły ciągle myślałam o Louisie. Jaki on jest boski!!! Dlaczego jest zajęty? Chociaż nie do końca...Zwrócił w ogóle na mnie uwagę?
Z zamyślenia wyrwał mnie Liam.
-Halo!.. Słyszysz mnie?.. Źle się czujesz?
-Co??-zapytałam
-Wszystko w porządku??-zapytał z troską
-Tak, zamyśliłam się. Przepraszam.-odpowiedziałam
-Nic się nie stało-powiedział
Gdy wjechaliśmy na parking szkoły, obok naszego miejsca stał samochód Louisa, oczywiście chłopcy czekali na nas z swoimi dziewczynami, Jessi miała na sobie TO , a Bella UBRANA była jak zawsze ślicznie.
-Dziś wieczorem jest impreza, może przyjdziesz?-zapytał Liam
-Noo, chętnie się rozerwę-powiedziałam- A Diana?
-Nie martw się, Harry już ją dawno wyleczył-odpowiedział
-Hej- przywitałam się z resztą
-Siemka!-odpowiedzieli równocześnie.
Do klasy poszłam w towarzystwie Jessiki i Belli, które nawijały o dzisiejszej imprezie.
W szkole jak zawsze nudy, ale za to przerwy spędzałam z chłopakami z 1D, co najważniejsze z Louisem.Każdą lekcję spędziłam na rozmyślaniu o nim. Po szkole Liam zaproponował, że mnie odwiezie, bo i tak musi jechać po Harrego.
Gdy weszliśmy do mieszkania, zatkało mnie, w salonie siedzieli Harry i Diana całowali się w najlepsze.
-Oj my chyba przeszkadzamy, to chodź Liam do mojego pokoju.-zaproponowałam, a oni nawet na nas nie spojrzeli.
-Jasne-powiedział zaskoczony tak samo jak ja i ruszyliśmy w kierunku mojego pokoju.
-Dobra, już wróciliśmy -powiedział Harold odsuwając się od Diany
-Jak się czujesz? Bo zauważyłam, że z Harrego świetny lekarz -powiedziałam do przyjaciółki
-Tak masz racje nigdy nie czułam się tak wyśmienicie-odpowiedziała z bananem na twarzy.
-Szykuj się za godzinę jest imprezka u chłopaków-powiedziałam i poszłam do swojego pokoju
Po jakiś 15 min zapukała do drzwi.
-Czego?-zapytałam
-Co zakładasz?-zapytała
-Sukienkę, a ty?
-Skoro ty zakładasz, to ja też-odpowiedziała
-To załóż różową, ulubiony kolor Harrego- podpowiedziałam przyjaciółce .
-Dzięki-powiedziała- A ty z Liamem co nie ?-zapytała
-Co??!!-zapytałam zaskoczona
-No przecież widziałam jak...
-Nie!!!-wykrzyknęłam- A tak to wygląda?-zapytałam
-Noo! Jak on na ciebie patrzy, dziewczyno!-powiedziała z entuzjazmem
Niestety ja nie miałam się z czego cieszyć.
-To nie dobrze!-powiedziałam
-Dlaczego?-zapytała zdziwiona
-Bo ja go za kolegę uważam-powiedziałam- nic, a nic więcej
-Naprawdę?
-No
-Zaskoczyłaś mnie, ja tu myślałam jakiś romansik, a tu dupa.
-Dobra szykuj się chłopaki zaraz tu będą -powiedziałam.
-Jeszcze dobre pół godziny kobieto!
-No a ja jeszcze sukienki nie mam wybranej-zawołałam z przerażeniem
-Dawaj pomogę ci-powiedziała i ruszyłyśmy do szafy.
Proszę o komentarze!! <33
Z zamyślenia wyrwał mnie Liam.
-Halo!.. Słyszysz mnie?.. Źle się czujesz?
-Co??-zapytałam
-Wszystko w porządku??-zapytał z troską
-Tak, zamyśliłam się. Przepraszam.-odpowiedziałam
-Nic się nie stało-powiedział
Gdy wjechaliśmy na parking szkoły, obok naszego miejsca stał samochód Louisa, oczywiście chłopcy czekali na nas z swoimi dziewczynami, Jessi miała na sobie TO , a Bella UBRANA była jak zawsze ślicznie.
-Dziś wieczorem jest impreza, może przyjdziesz?-zapytał Liam
-Noo, chętnie się rozerwę-powiedziałam- A Diana?
-Nie martw się, Harry już ją dawno wyleczył-odpowiedział
-Hej- przywitałam się z resztą
-Siemka!-odpowiedzieli równocześnie.
Do klasy poszłam w towarzystwie Jessiki i Belli, które nawijały o dzisiejszej imprezie.
W szkole jak zawsze nudy, ale za to przerwy spędzałam z chłopakami z 1D, co najważniejsze z Louisem.Każdą lekcję spędziłam na rozmyślaniu o nim. Po szkole Liam zaproponował, że mnie odwiezie, bo i tak musi jechać po Harrego.
Gdy weszliśmy do mieszkania, zatkało mnie, w salonie siedzieli Harry i Diana całowali się w najlepsze.
-Oj my chyba przeszkadzamy, to chodź Liam do mojego pokoju.-zaproponowałam, a oni nawet na nas nie spojrzeli.
-Jasne-powiedział zaskoczony tak samo jak ja i ruszyliśmy w kierunku mojego pokoju.
-Dobra, już wróciliśmy -powiedział Harold odsuwając się od Diany
-Jak się czujesz? Bo zauważyłam, że z Harrego świetny lekarz -powiedziałam do przyjaciółki
-Tak masz racje nigdy nie czułam się tak wyśmienicie-odpowiedziała z bananem na twarzy.
-Szykuj się za godzinę jest imprezka u chłopaków-powiedziałam i poszłam do swojego pokoju
Po jakiś 15 min zapukała do drzwi.
-Czego?-zapytałam
-Co zakładasz?-zapytała
-Sukienkę, a ty?
-Skoro ty zakładasz, to ja też-odpowiedziała
-To załóż różową, ulubiony kolor Harrego- podpowiedziałam przyjaciółce .
-Dzięki-powiedziała- A ty z Liamem co nie ?-zapytała
-Co??!!-zapytałam zaskoczona
-No przecież widziałam jak...
-Nie!!!-wykrzyknęłam- A tak to wygląda?-zapytałam
-Noo! Jak on na ciebie patrzy, dziewczyno!-powiedziała z entuzjazmem
Niestety ja nie miałam się z czego cieszyć.
-To nie dobrze!-powiedziałam
-Dlaczego?-zapytała zdziwiona
-Bo ja go za kolegę uważam-powiedziałam- nic, a nic więcej
-Naprawdę?
-No
-Zaskoczyłaś mnie, ja tu myślałam jakiś romansik, a tu dupa.
-Dobra szykuj się chłopaki zaraz tu będą -powiedziałam.
-Jeszcze dobre pół godziny kobieto!
-No a ja jeszcze sukienki nie mam wybranej-zawołałam z przerażeniem
-Dawaj pomogę ci-powiedziała i ruszyłyśmy do szafy.
Proszę o komentarze!! <33
piątek, 8 czerwca 2012
Rozdział 2
Gdy to powiedziała normalnie mnie zatkało, nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-No i co z tego?-zapytał
-No...-nie miałam pojęcia co mu odpowiedzieć-no w zasadzie to nic
-To dobrze, bo zależy mi na naszej znajomości.-powiedział i puścił oczko do Diany.
- To będę się już zbierać, bo chłopacy na mnie czekają-powiedział
-No jakby co to wiesz gdzie mnie, a w zasadzie to nas szukać-odpowiedziała Diana
-To do zobaczenia!- pożegnał nas
-Pa!-zawołałam
-Dobra to ja lecę złożyć dokumenty do szkoły, a ty nas rozpakuj-powiedziałam do Diany i ruszyłam do drzwi.
-Hej, zaczekaj!-zawołała-co myślisz o Harrym?-zapytała
-No całkiem spoko-odpowiedziałam
-No, bo ja się chyba zakochałam-powiedziała i się uśmiechnęła
-Ej ale ty znasz go jaką godzinę, to pewnie tylko zauroczenie-powiedziałam uspokajając przyjaciółkę.
-No jeszcze zobaczymy-odpowiedziała z przekonaniem.
Weekend minął szybko. Pochodziliśmy po sklepach byliśmy w kinie i na basenie.
W poniedziałek poszłyśmy pierwszy raz do szkoły.Założyłam TO, nie chciałam przesadzić, a Diana UBRAŁA SIĘ jak zawsze, bosko, wiem,że się powtarzam, ale takie jest moje zdanie.
Trafiłyśmy do klasy 2a, podobno najlepsza. Gdy weszłyśmy do klasy zatkało mnie, w drugiej ławce siedział Harry Styles. Diana zaraz się uśmiechnęła.
-Dziewczyny proszę zajmijcie miejsce, Emma ty obok Belli, a ty Diano obok Harrego.-powiedział nauczyciel
-Oczywiście-odpowiedziałam i pomaszerowałam do ławki za Harrym.
Po lekcji Bella zaproponowała, że oprowadzi nas po szkole, Harry przedstawił nas chłopakom, a i jeszcze poznałyśmy najlepszą przyjaciółkę Belli Jessice. Bardzo się polubiłyśmy przegadałyśmy w czwórkę całe przerwy. No Jess chodzi z Niallem, a Bella do Louisa się zaleca. Obiad jadłyśmy z chłopakami. Diana ciągle flirtowała z Harrym, a on z nią. ONA MA CHŁOPAKA!!Czuje problemy, ale postanowił się tym nie przejmować.przyglądałam się chłopakom, każdemu po kolei, zauważyłam że Zayn ciągle siedzi smutny i przygaszony.
-Ej co jest Zaynowi?-zapytałam Liama
-Zakochany.-odpowiedział-A co spodobał ci się?-zapytał
-Nie, tak tylko z ciekawości-odpowiedziałam czerwieniąc się
-A konkretnie to w Jessice-powiedział mi na ucho
Wszyscy się na nas popatrzyli, a ja szybko odsunęłam się od Liama, no niech sobie jeszcze pomyślą, że my razem, czy coś.
Po obiedzie udałyśmy się do apartamentu. Na dole czekał na nas Justin.
-Hej!-przywitałam go
-Siemka-odpowiedział i ruszył w kierunku Diany
-To ja idę na górę -powiedziałam i zniknęli mi z oczu.
Gdy weszłam do mieszkania, zaczęłam myśleć o dzisiejszym dniu, o chłopakach i doszłam do wniosku, że Lou jest strasznie przystojny. Przestań, Bella ma na niego ochotę. I co z tego przecież może ci się podobać każdy, jesteś już dorosła.. Ale dlaczego ten niewłaściwy.
-Zerwałam z Justinem-powiedziała Diana wyrywając mnie z zamyślenia.
-Co? Dlaczego?-zapytałam
-Bo kocham Harrego -odpowiedziała
-Aha, no to skoro tak czujesz to myślę, że dobrze postąpiłaś, bo po co miałaś udawać-powiedziałam
-Naprawdę?-zapytała zaskoczona
-No a co ty myślałaś? Że każe ci chodzić z chłopakiem na którym ani trochę ci nie zależy?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-No sama nie wiem- odpowiedziała
-Tylko chciałam Ci przypomnieć, że dla tego chłopaka przyjechałaś tu do Londynu.-powiedziałam
-No tak, ale dzięki temu poznałam Harrego, nawet nie wiesz jak się cieszę, już myślałam mnie nie zrozumiesz-powiedziała i przytuliła mnie
-Och, koniec tych czułości-powiedziałam i poszłam do kuchni przygotować kolacje.
Po kolacji pozmywałyśmy i obejrzałyśmy "Wampiry i świry", uwielbiałyśmy ten film.O 12 poszłyśmy spać, zerknęłam na telefon i zobaczyłam 3 nieodebrane połączenia od Liama.Dobra jutro do niego zadzwonię.
Rano obudziłam się o 8, poszłam do łazienki założyłam TO i poszłam zrobić sobie śniadanie.Diana przyszła 15 minut później, wyglądała na zmęczoną.
-Hej- przywitałam się
-Cześć-odpowiedziała bez emocji
-Co jest?-zapytałam
-No...bo ja....-zaczęła i nagle pobiegła do łazienki
I zaczęła wymiotować.
Ups!
-Przyniosę ci wodę- zaoferowałam się
-Dzięki-powiedziała i znów zaczęła koncert.
Przyniosłam jej wodę, wtedy zadzwonił telefon- Liam.
-Hej-przywitałam go
-Cześć, przyjechać po was?-zapytał
-No, bo widzisz, Diana wymiotuje, więc my chyba nie przyjdziemy do szkoły, nie mogę jej zostawić-powiedziałam
-To my tam przyjedziemy-powiedział
-Wszyscy?-zapytałam
-Nie ja i Harry-powiedział i rozłączył się.
Po 10 minutach stali pod drzwiami.
-Gdzie ona jest?-zapytał zmartwiony Harry
-W swojej sypialni-odpowiedziałam
-Ja z nią zostanę-powiedział
-Ale..-zaczęłam, ale mi przerwał
-Nie dyskutuj! Chętnie się nią zaopiekuję, a wy już jedźcie, bo szkoła za chwilę
-Pa!-zawołał Liam
-Trzymajcie się!-powiedziałam i ruszyliśmy do szkoły.
-No i co z tego?-zapytał
-No...-nie miałam pojęcia co mu odpowiedzieć-no w zasadzie to nic
-To dobrze, bo zależy mi na naszej znajomości.-powiedział i puścił oczko do Diany.
- To będę się już zbierać, bo chłopacy na mnie czekają-powiedział
-No jakby co to wiesz gdzie mnie, a w zasadzie to nas szukać-odpowiedziała Diana
-To do zobaczenia!- pożegnał nas
-Pa!-zawołałam
-Dobra to ja lecę złożyć dokumenty do szkoły, a ty nas rozpakuj-powiedziałam do Diany i ruszyłam do drzwi.
-Hej, zaczekaj!-zawołała-co myślisz o Harrym?-zapytała
-No całkiem spoko-odpowiedziałam
-No, bo ja się chyba zakochałam-powiedziała i się uśmiechnęła
-Ej ale ty znasz go jaką godzinę, to pewnie tylko zauroczenie-powiedziałam uspokajając przyjaciółkę.
-No jeszcze zobaczymy-odpowiedziała z przekonaniem.
Weekend minął szybko. Pochodziliśmy po sklepach byliśmy w kinie i na basenie.
W poniedziałek poszłyśmy pierwszy raz do szkoły.Założyłam TO, nie chciałam przesadzić, a Diana UBRAŁA SIĘ jak zawsze, bosko, wiem,że się powtarzam, ale takie jest moje zdanie.
Trafiłyśmy do klasy 2a, podobno najlepsza. Gdy weszłyśmy do klasy zatkało mnie, w drugiej ławce siedział Harry Styles. Diana zaraz się uśmiechnęła.
-Dziewczyny proszę zajmijcie miejsce, Emma ty obok Belli, a ty Diano obok Harrego.-powiedział nauczyciel
-Oczywiście-odpowiedziałam i pomaszerowałam do ławki za Harrym.
Po lekcji Bella zaproponowała, że oprowadzi nas po szkole, Harry przedstawił nas chłopakom, a i jeszcze poznałyśmy najlepszą przyjaciółkę Belli Jessice. Bardzo się polubiłyśmy przegadałyśmy w czwórkę całe przerwy. No Jess chodzi z Niallem, a Bella do Louisa się zaleca. Obiad jadłyśmy z chłopakami. Diana ciągle flirtowała z Harrym, a on z nią. ONA MA CHŁOPAKA!!Czuje problemy, ale postanowił się tym nie przejmować.przyglądałam się chłopakom, każdemu po kolei, zauważyłam że Zayn ciągle siedzi smutny i przygaszony.
-Ej co jest Zaynowi?-zapytałam Liama
-Zakochany.-odpowiedział-A co spodobał ci się?-zapytał
-Nie, tak tylko z ciekawości-odpowiedziałam czerwieniąc się
-A konkretnie to w Jessice-powiedział mi na ucho
Wszyscy się na nas popatrzyli, a ja szybko odsunęłam się od Liama, no niech sobie jeszcze pomyślą, że my razem, czy coś.
Po obiedzie udałyśmy się do apartamentu. Na dole czekał na nas Justin.
-Hej!-przywitałam go
-Siemka-odpowiedział i ruszył w kierunku Diany
-To ja idę na górę -powiedziałam i zniknęli mi z oczu.
Gdy weszłam do mieszkania, zaczęłam myśleć o dzisiejszym dniu, o chłopakach i doszłam do wniosku, że Lou jest strasznie przystojny. Przestań, Bella ma na niego ochotę. I co z tego przecież może ci się podobać każdy, jesteś już dorosła.. Ale dlaczego ten niewłaściwy.
-Zerwałam z Justinem-powiedziała Diana wyrywając mnie z zamyślenia.
-Co? Dlaczego?-zapytałam
-Bo kocham Harrego -odpowiedziała
-Aha, no to skoro tak czujesz to myślę, że dobrze postąpiłaś, bo po co miałaś udawać-powiedziałam
-Naprawdę?-zapytała zaskoczona
-No a co ty myślałaś? Że każe ci chodzić z chłopakiem na którym ani trochę ci nie zależy?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-No sama nie wiem- odpowiedziała
-Tylko chciałam Ci przypomnieć, że dla tego chłopaka przyjechałaś tu do Londynu.-powiedziałam
-No tak, ale dzięki temu poznałam Harrego, nawet nie wiesz jak się cieszę, już myślałam mnie nie zrozumiesz-powiedziała i przytuliła mnie
-Och, koniec tych czułości-powiedziałam i poszłam do kuchni przygotować kolacje.
Po kolacji pozmywałyśmy i obejrzałyśmy "Wampiry i świry", uwielbiałyśmy ten film.O 12 poszłyśmy spać, zerknęłam na telefon i zobaczyłam 3 nieodebrane połączenia od Liama.Dobra jutro do niego zadzwonię.
Rano obudziłam się o 8, poszłam do łazienki założyłam TO i poszłam zrobić sobie śniadanie.Diana przyszła 15 minut później, wyglądała na zmęczoną.
-Hej- przywitałam się
-Cześć-odpowiedziała bez emocji
-Co jest?-zapytałam
-No...bo ja....-zaczęła i nagle pobiegła do łazienki
I zaczęła wymiotować.
Ups!
-Przyniosę ci wodę- zaoferowałam się
-Dzięki-powiedziała i znów zaczęła koncert.
Przyniosłam jej wodę, wtedy zadzwonił telefon- Liam.
-Hej-przywitałam go
-Cześć, przyjechać po was?-zapytał
-No, bo widzisz, Diana wymiotuje, więc my chyba nie przyjdziemy do szkoły, nie mogę jej zostawić-powiedziałam
-To my tam przyjedziemy-powiedział
-Wszyscy?-zapytałam
-Nie ja i Harry-powiedział i rozłączył się.
Po 10 minutach stali pod drzwiami.
-Gdzie ona jest?-zapytał zmartwiony Harry
-W swojej sypialni-odpowiedziałam
-Ja z nią zostanę-powiedział
-Ale..-zaczęłam, ale mi przerwał
-Nie dyskutuj! Chętnie się nią zaopiekuję, a wy już jedźcie, bo szkoła za chwilę
-Pa!-zawołał Liam
-Trzymajcie się!-powiedziałam i ruszyliśmy do szkoły.
czwartek, 7 czerwca 2012
Rozdział 1
Rano obudziłam się około 10. Otworzyłam szafę i naszykowałam ciuchy i potrzebne rzeczy jakie chcę zabrać do Londynu.
-Córeczko śniadanie!!-usłyszałam, a wiem, że to do mnie, bo siora dawno w szkole,a mi rodzice pozwolili zostać w domu aby się lepiej do wyjazdu przygotować.
-Już schodzę!!-zawołałam i poszłam do łazienki, umyłam się i w ogóle tą poranną toaletę.Ubrałam TO i zeszłam na dół do kuchni.
Po śniadaniu pojechałam po Dianę i razem byłyśmy pożegnać przyjaciół.Wieczorem poszłyśmy na zakupy, każda kupiła sobie kilka ciuszków.
-No to do jutra!-pożegnała mnie przyjaciółka.
-Będę o 11. Pa!!-i weszłam do domu
-Jestem!-zawołałam
-Już myślałam, że nigdy nie wrócisz !-zawołała siostra, muszę przyznać, że choć jest między nami trzy lata różnicy jesteśmy ze sobą bardzo zżyte,będę za nią tęsknić.
-Hej-przywitałam ją, a ona się do mnie przytuliła.
-Kiedy wyjeżdżasz?-zapytała
-Jutro rano, ale przyjdę się pożegnać -odpowiedziałam
-No to pójdę spać, trzeba się wyspać jutro szkoła-powiedziała i pomaszerowała do siebie.
-Dobranoc!-zawołałam za nią.
Ja też udałam się do swojego pokoju, gdzie stały trzy ogromne walizki, na jutrzejszy wyjazd.Wykapałam się i złożyłam moją ulubioną piżamkę w miśki i poszłam spać.
Rano o 8 obudził mnie budzik. Wstałam szybko jak oparzona i pobiegłam do pokoju siostry.Właśnie wychodziła.
-No chciałam się z tobą pożegnać.-powiedziałam
-Pa siostrzyczko, będę tęsknić-powiedziała i przytuliła się do mnie.
-Obiecaj, że będziesz dzwonić chociaż raz w tygodniu-prosiła
-Obiecuję, a ty obiecaj, że będziesz grzeczna-powiedziałam
-No przecież nie jestem dzieckiem-odpowiedziała i się rozpłakała.
-Hej co jest?-zapytałam
-Ja nie chcę, żebyś wyjeżdżała-powiedziała
-Ej przed chwilą ktoś tu nie był dzieckiem, masz być dzielna rozumiesz?-powiedziałam, a w zasadzie zapytałam.
-Dobra to może ja już pójdę, bo się jeszcze bardziej rozryczę-powiedziała dałam jej całusa w policzek i ruszyła w kierunku drzwi.
-Pa!-zawołałam
Po śniadaniu poszłam się ubrać w TO ,a tata załadował walizki do samochodu i pojechaliśmy po Dianę.
-Gotowa?-zapytałam przyjaciółkę która UBRANA była jak zawsze świetnie.
-No pytanie!-odpowiedziała
Ani się nie obejrzałam, już siedzieliśmy w samolocie.Przy pożegnaniu, myślałam, że będę ryczeć, ale nie trzymałam się.Po trzech godzinach byliśmy w Londynie[ ja, Diana i Justin].
-Dobra to my jedziemy do siebie-powiedziałam, bo ja i Diana miałyśmy mieszkać razem.
-Pojechałbym z wami, ale muszę się zameldować w pracy-odpowiedział.
-Nie ma sprawy, poradzimy sobie-powiedziałam, a Diana pocałowała, go na pożegnanie
-Później pojedziemy złożyć dokumenty do szkoły-powiedziałam
-Pa!!
-Nara!!
Gdy wysiadałyśmy z taksówki pod naszym apartamentem, tak się zagadałyśmy, że Diana otwierając drzwi uderzyła przechodzącego obok nas osobę.
-Przepraszam bardzo! Nie chciałam..-zaczęła
-Nic się nie stało!-odpowiedział poszkodowany.
Ja w tym czasie zapłaciłam za taksówkę i popatrzyłam się na tego chłopaka, był mi skądś znajomy, ale dobra musimy jeszcze te walizki wnieść na górę.
A oni patrzyli się na siebie jak zaczarowani, nie chciałam im przeszkadzać, no ale nie będziemy chyba stali na środku ulicy jak idioci, oni wpatrzeni w siebie, a ja w nich.
-Yyyy...Przeszkadzam?-zapytałam
-Co?....Niee!-odpowiedział chłopak
-No, bo sorry, ale się spieszymy, a trzeba jeszcze te walizki na górę wtachać-powiedziałam i wzięłam swoje walizki i ruszyłam do drzwi.
-A może wam pomóc?-zapytał
-Jeżeli to nie problem-odpowiedziała Diana, łał odezwała się .
-Nie ma sprawy.-odpowiedział i wziął jej walizkę i moją, a my wzięłyśmy resztę.Gdy weszliśmy do mieszkania zaproponowałam, że pójdę do sklepu po coś do picia i jakieś ciasto, wiem, że Diana chciała być z nim sam na sam, chociaż z drugiej strony ma chłopaka, a z resztą nie moja sprawa.
Gdy wróciłam do mieszkania Diana przedstawiła chłopaka.
-To jest Harry Styles z One Direction.
No to mamy pierwszy rozdział, mam nadzieję, że się podoba <3
-Córeczko śniadanie!!-usłyszałam, a wiem, że to do mnie, bo siora dawno w szkole,a mi rodzice pozwolili zostać w domu aby się lepiej do wyjazdu przygotować.
-Już schodzę!!-zawołałam i poszłam do łazienki, umyłam się i w ogóle tą poranną toaletę.Ubrałam TO i zeszłam na dół do kuchni.
Po śniadaniu pojechałam po Dianę i razem byłyśmy pożegnać przyjaciół.Wieczorem poszłyśmy na zakupy, każda kupiła sobie kilka ciuszków.
-No to do jutra!-pożegnała mnie przyjaciółka.
-Będę o 11. Pa!!-i weszłam do domu
-Jestem!-zawołałam
-Już myślałam, że nigdy nie wrócisz !-zawołała siostra, muszę przyznać, że choć jest między nami trzy lata różnicy jesteśmy ze sobą bardzo zżyte,będę za nią tęsknić.
-Hej-przywitałam ją, a ona się do mnie przytuliła.
-Kiedy wyjeżdżasz?-zapytała
-Jutro rano, ale przyjdę się pożegnać -odpowiedziałam
-No to pójdę spać, trzeba się wyspać jutro szkoła-powiedziała i pomaszerowała do siebie.
-Dobranoc!-zawołałam za nią.
Ja też udałam się do swojego pokoju, gdzie stały trzy ogromne walizki, na jutrzejszy wyjazd.Wykapałam się i złożyłam moją ulubioną piżamkę w miśki i poszłam spać.
Rano o 8 obudził mnie budzik. Wstałam szybko jak oparzona i pobiegłam do pokoju siostry.Właśnie wychodziła.
-No chciałam się z tobą pożegnać.-powiedziałam
-Pa siostrzyczko, będę tęsknić-powiedziała i przytuliła się do mnie.
-Obiecaj, że będziesz dzwonić chociaż raz w tygodniu-prosiła
-Obiecuję, a ty obiecaj, że będziesz grzeczna-powiedziałam
-No przecież nie jestem dzieckiem-odpowiedziała i się rozpłakała.
-Hej co jest?-zapytałam
-Ja nie chcę, żebyś wyjeżdżała-powiedziała
-Ej przed chwilą ktoś tu nie był dzieckiem, masz być dzielna rozumiesz?-powiedziałam, a w zasadzie zapytałam.
-Dobra to może ja już pójdę, bo się jeszcze bardziej rozryczę-powiedziała dałam jej całusa w policzek i ruszyła w kierunku drzwi.
-Pa!-zawołałam
Po śniadaniu poszłam się ubrać w TO ,a tata załadował walizki do samochodu i pojechaliśmy po Dianę.
-Gotowa?-zapytałam przyjaciółkę która UBRANA była jak zawsze świetnie.
-No pytanie!-odpowiedziała
Ani się nie obejrzałam, już siedzieliśmy w samolocie.Przy pożegnaniu, myślałam, że będę ryczeć, ale nie trzymałam się.Po trzech godzinach byliśmy w Londynie[ ja, Diana i Justin].
-Dobra to my jedziemy do siebie-powiedziałam, bo ja i Diana miałyśmy mieszkać razem.
-Pojechałbym z wami, ale muszę się zameldować w pracy-odpowiedział.
-Nie ma sprawy, poradzimy sobie-powiedziałam, a Diana pocałowała, go na pożegnanie
-Później pojedziemy złożyć dokumenty do szkoły-powiedziałam
-Pa!!
-Nara!!
Gdy wysiadałyśmy z taksówki pod naszym apartamentem, tak się zagadałyśmy, że Diana otwierając drzwi uderzyła przechodzącego obok nas osobę.
-Przepraszam bardzo! Nie chciałam..-zaczęła
-Nic się nie stało!-odpowiedział poszkodowany.
Ja w tym czasie zapłaciłam za taksówkę i popatrzyłam się na tego chłopaka, był mi skądś znajomy, ale dobra musimy jeszcze te walizki wnieść na górę.
A oni patrzyli się na siebie jak zaczarowani, nie chciałam im przeszkadzać, no ale nie będziemy chyba stali na środku ulicy jak idioci, oni wpatrzeni w siebie, a ja w nich.
-Yyyy...Przeszkadzam?-zapytałam
-Co?....Niee!-odpowiedział chłopak
-No, bo sorry, ale się spieszymy, a trzeba jeszcze te walizki na górę wtachać-powiedziałam i wzięłam swoje walizki i ruszyłam do drzwi.
-A może wam pomóc?-zapytał
-Jeżeli to nie problem-odpowiedziała Diana, łał odezwała się .
-Nie ma sprawy.-odpowiedział i wziął jej walizkę i moją, a my wzięłyśmy resztę.Gdy weszliśmy do mieszkania zaproponowałam, że pójdę do sklepu po coś do picia i jakieś ciasto, wiem, że Diana chciała być z nim sam na sam, chociaż z drugiej strony ma chłopaka, a z resztą nie moja sprawa.
Gdy wróciłam do mieszkania Diana przedstawiła chłopaka.
-To jest Harry Styles z One Direction.
No to mamy pierwszy rozdział, mam nadzieję, że się podoba <3
wtorek, 5 czerwca 2012
Prolog
-Ej Justin wyjeżdża do Anglii! Rozumiesz to koniec!-zawołała Diana [moja najlepsza przyjaciółka] o mało się nie poryczała.
-Hej nie martw się przecież to nic nie oznacza!-powiedziałam i uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Jasne, pewnie znajdzie tam sobie ładniejszą i mnie zostawi!-pożaliła się
-Ej to może pojedziesz z nim!-wypaliłam chociaż tak na prawdę nie chciałam tego, nie wiem jakbym sobie poradziła tutaj w Polsce, bez niej, no ale z drugiej strony jak tu zostanie to będzie smutna i przygaszona, no przecież ją znam.
-No to jest całkiem fajny pomysł, ale jak pojedziesz ze mną-powiedział i zrobiła słodką minkę-No Emma chyba nie myślisz, że bym cię tu zostawiła.
-No z tobą jest wszystko możliwe-odpowiedziałam
-No, niby tak-przyznała
-To może lepiej do niego zadzwoń czy się zgadza-powiedziałam
-Okej, ale spróbował by mi się wykręcać!!
-Dobra to ja przyniosę coś do picia-zaproponowałam
-Okej
-Co porabiacie?-zapytał tatą, który jak zwykle po pracy siedział przed telewizorem.
-No, bo widzisz Justin wyjeżdża do pracy, do Anglii i ...
-Super, mądre posunięcie
-No i Diana, ...dzwoni do niego, czy nie możemy ...-zaczęłam się jąkać, no bo w sumie to ja się nawet rodziców nie spytałam, niby mam już 18 i jestem dorosła, ale..
-jechać z nim, prawda?-dokończył za mnie, bo tak się zamyśliłam,że zapomniałam, że stoję z otwartą gębą.
-No w zasadzie to tak-odpowiedziałam
-No to masz moja zgodę-powiedział-Mama pewnie też nie będzie miała nic przeciwko, zawsze chciała żebyś zwiedzała świat i żyła na własną odpowiedzialność.-i wrócił jakby nigdy nic do oglądania telewizji.
-No, a szkoła?-zapytałam
-O to się nie martw to już, ci załatwię-odpowiedział, no tak mamy kasę, mamy znajomości, zapomniałam, ale z drugiej strony żyj na własną odpowiedzialność, a tu ojciec ci szkołę załatwia, a z resztą ważne, że będę mogła jechać.
-Dziękuję-powiedziałam i przytuliłam go, to takie dziecinne, ale ja uwielbiam się przytulać
-To ja lecę do Diany!-zawołałam i pobiegłam po schodach do swojego pokoju.
-Moi rodzice się zgodzili, możemy jechać!- zawołałam i przytuliłam przyjaciółkę
-Gadałam z Justinem, jest w siódmym niebie!-powiedziała z uśmiechem na twarzy-Tylko jest jeden problem, za dwa dni wylatujemy!
-Cholera tak szybko!
-Hej, a szkoła?-zapytała
-O to się nie martw, od czego ma się ojca biznesmena-powiedziałam
Nagle ktoś zapukał do drzwi
-Proszę!!
-Córeczko?-zapytał tata
-Wchodź!
-Bo właśnie załatwiłem wam szkołę najlepszą w Londynie w następnym tygodniu zaczynacie, ale do piątku macie złożyć dokumenty-powiedział i zamknął drzwi.
-Łał!
-Jest!Jedziemy do Londynu!
-Ej, ale obowiązkowa rzecz jaką tam zrobimy: pójdziemy na koncert ONE DIRECTION!!-zawołałam
-No a jakże by inaczej!-odpowiedziała
-Dobra to ja lecę do domu powiedzieć rodzicom i się powoli pakować!-powiedziała Diana i ruszyła do drzwi.
-Pa!!-zawołałam
-Nara!-usłyszałam
Położyłam się na łóżku i myślałam jak tam będzie. Jaka jestem szczęśliwa i czy tam też będę?Może się zakocham? Zawsze, wszyscy chłopacy lecieli na Diana jest ładniejsza zawsze ślicznie się ubiera, ja też nie najgorzej, ale zawsze skromniej, ale ona ma chłopaka to powinno ich odstraszać, nie chcę być wredna, ale taką mam nadzieję. Dobra muszę się wykąpać i porządnie wyspać, jutro wielkie pakowanie, pożegnania z przyjaciółmi, rodziną i wylatujemy.Poszłam do łazienki przebrałam się w piżamę i położyłam się spać, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Mam nadzieję, że się spodoba, napiszcie co uważacie!
-Hej nie martw się przecież to nic nie oznacza!-powiedziałam i uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-Jasne, pewnie znajdzie tam sobie ładniejszą i mnie zostawi!-pożaliła się
-Ej to może pojedziesz z nim!-wypaliłam chociaż tak na prawdę nie chciałam tego, nie wiem jakbym sobie poradziła tutaj w Polsce, bez niej, no ale z drugiej strony jak tu zostanie to będzie smutna i przygaszona, no przecież ją znam.
-No to jest całkiem fajny pomysł, ale jak pojedziesz ze mną-powiedział i zrobiła słodką minkę-No Emma chyba nie myślisz, że bym cię tu zostawiła.
-No z tobą jest wszystko możliwe-odpowiedziałam
-No, niby tak-przyznała
-To może lepiej do niego zadzwoń czy się zgadza-powiedziałam
-Okej, ale spróbował by mi się wykręcać!!
-Dobra to ja przyniosę coś do picia-zaproponowałam
-Okej
-Co porabiacie?-zapytał tatą, który jak zwykle po pracy siedział przed telewizorem.
-No, bo widzisz Justin wyjeżdża do pracy, do Anglii i ...
-Super, mądre posunięcie
-No i Diana, ...dzwoni do niego, czy nie możemy ...-zaczęłam się jąkać, no bo w sumie to ja się nawet rodziców nie spytałam, niby mam już 18 i jestem dorosła, ale..
-jechać z nim, prawda?-dokończył za mnie, bo tak się zamyśliłam,że zapomniałam, że stoję z otwartą gębą.
-No w zasadzie to tak-odpowiedziałam
-No to masz moja zgodę-powiedział-Mama pewnie też nie będzie miała nic przeciwko, zawsze chciała żebyś zwiedzała świat i żyła na własną odpowiedzialność.-i wrócił jakby nigdy nic do oglądania telewizji.
-No, a szkoła?-zapytałam
-O to się nie martw to już, ci załatwię-odpowiedział, no tak mamy kasę, mamy znajomości, zapomniałam, ale z drugiej strony żyj na własną odpowiedzialność, a tu ojciec ci szkołę załatwia, a z resztą ważne, że będę mogła jechać.
-Dziękuję-powiedziałam i przytuliłam go, to takie dziecinne, ale ja uwielbiam się przytulać
-To ja lecę do Diany!-zawołałam i pobiegłam po schodach do swojego pokoju.
-Moi rodzice się zgodzili, możemy jechać!- zawołałam i przytuliłam przyjaciółkę
-Gadałam z Justinem, jest w siódmym niebie!-powiedziała z uśmiechem na twarzy-Tylko jest jeden problem, za dwa dni wylatujemy!
-Cholera tak szybko!
-Hej, a szkoła?-zapytała
-O to się nie martw, od czego ma się ojca biznesmena-powiedziałam
Nagle ktoś zapukał do drzwi
-Proszę!!
-Córeczko?-zapytał tata
-Wchodź!
-Bo właśnie załatwiłem wam szkołę najlepszą w Londynie w następnym tygodniu zaczynacie, ale do piątku macie złożyć dokumenty-powiedział i zamknął drzwi.
-Łał!
-Jest!Jedziemy do Londynu!
-Ej, ale obowiązkowa rzecz jaką tam zrobimy: pójdziemy na koncert ONE DIRECTION!!-zawołałam
-No a jakże by inaczej!-odpowiedziała
-Dobra to ja lecę do domu powiedzieć rodzicom i się powoli pakować!-powiedziała Diana i ruszyła do drzwi.
-Pa!!-zawołałam
-Nara!-usłyszałam
Położyłam się na łóżku i myślałam jak tam będzie. Jaka jestem szczęśliwa i czy tam też będę?Może się zakocham? Zawsze, wszyscy chłopacy lecieli na Diana jest ładniejsza zawsze ślicznie się ubiera, ja też nie najgorzej, ale zawsze skromniej, ale ona ma chłopaka to powinno ich odstraszać, nie chcę być wredna, ale taką mam nadzieję. Dobra muszę się wykąpać i porządnie wyspać, jutro wielkie pakowanie, pożegnania z przyjaciółmi, rodziną i wylatujemy.Poszłam do łazienki przebrałam się w piżamę i położyłam się spać, nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Mam nadzieję, że się spodoba, napiszcie co uważacie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)